Aktorka "Potopu" tuż przed śmiercią straciła córkę. Pochowane są w jednym grobie
Wiesława Mazurkiewicz przez 67 lat była żoną znanego aktora Gustawa Lutkiewicza. Ich małżeństwo przerwała śmierć mężczyzny w 2017 roku. Para doczekała się córki Katarzyny, która zajmowała się public relations i ostatnie chwile życia spędziła w hospicjum.
Katarzyna Lutkiewicz zmarła 28 marca 2021 roku z powodu choroby nowotworowej. Niedługo przed śmiercią udzieliła wywiadu, mówiąc nie tylko o znanych rodzicach.
Kilka lat temu Katarzyna miała raka piersi, przeszła operację, wróciła do zdrowia, świetnie się czuła. Aż nagle w ubiegłym roku w domu straciła przytomność. Na szczęście w porę ją znaleziono i trafiła do szpitala. Lekarze stwierdzili, że była odwodniona, w bardzo złym stanie. Jedna nerka już nie pracowała. Na dodatek zaczęły się kłopoty z krążeniem limfy w prawej ręce, która spuchła i stała się dwa razy grubsza od lewej. Katarzyna marzyła, by jak najszybciej wyjść ze szpitala i znaleźć się w hospicjum. Znała je, bo jako PR-owiec współpracowała z Fundacją Hospicjum Onkologiczne - informował o jej chorobie tygodnikprzeglad.pl.
Gdy zmarła, jej matka miała już 95 lat. Wiesława Mazurkiewicz, która aktywnie zawodowo była do 2019 roku, przeżyła córkę nieco ponad trzy tygodnie. Zmarła 20 kwietnia 2021 roku. Aktorka i jej córka zostały pochowane w grobie Gustawa Lutkiewicza w Alei Zasłużonych na Powązkach Wojskowych w Warszawie.
Pogrzebami matki i babci zajęła się Zofia Lutkiewicz, która pracowała wówczas w Zespole i Zarządzie Fundacji im. Stefana Batorego.
Podczas ostatniego pożegnania aktorki znanej z takich produkcji jak "Potop" (ciotka Kulwiecówna), "Faraon" (królowa Nikotris, matka Ramzesa XIII), "Stawka większa niż życie" (major Hanna Bosel), wybrzmiała m.in. "Modlitwa", którą z odtworzenia śpiewał jej mąż, Gustaw Lutkiewicz. Było także słychać muzykę z serialu "Polskie drogi", a przemówienie podczas uroczystości wygłosiła m.in. Krystyna Janda.
Wiesiu kochana, żegnamy cię. Byłaś dla nas wszystkim. Kochałaś scenę i aktorów (...) Byłaś najpiękniejszą kobietą, jaką znałam i latami piękniałaś - mówiła aktorka.
Wygłaszający homilię ks. Andrzej Luter przypomniał także ich ostatnie spotkanie. - Jeszcze niedawno odwiedziłem ją na Francuskiej, siedziała w fotelu, piła kawę w filiżance i paliła papierosa. Była w tym królewska - wyznał wówczas duchowny.