Franciszek Pieczka. Czołg na grobie i kultowa anegdota z planu "Pancernych"
Mało brakowało, a nie zostałby aktorem. Jego ojciec Franciszek nie był zachwycony tym, że jako dziecko chodził do kina. Raz mały Pieczka przypłacił to karą fizyczną. Gdy grał już w "Czterech pancernych i psie", zdecydował się, by grany przez niego Gustlik miał bardziej ludzką twarz.
- To cykl "Niezapomniane historie", w którym przybliżamy losy znanych polskich aktorów, piosenkarzy, dziennikarzy czy też sportowców i polityków.
- W siódmym odcinku prezentujemy losy Franciszka Pieczki. W artykule przeczytasz m.in. o tym, co sądził o grze w "Czterech pancernych i psie" oraz o początku zamiłowania do kina, co nie podobało się jego ojcu.
- Nowe odcinki cyklu w każdy piątek o godz. 8:00 na rozrywka.o2.pl.
Od Godowa do aktorstwa. Kino było marzeniem od dziecka
Franciszek Pieczka urodził się 18 stycznia 1928 r. w Godowie. Jak wynika z przywołanych wspomnień, już jako dziecko kochał kino i potrafił pokonywać kilka kilometrów, by obejrzeć film. Zderzało się to z podejściem ojca, który miał uważać kino za "świństwo, deprawację i bezbożność".
Aktor opowiadał, że jako 10-latek usłyszał w domu wyjątkowo dosadną reakcję po powrocie z przedwojennej wielkiej produkcji.
Ojciec wparował do pokoju, podniósł pierzynę, miał pasek skórzany i krzyczał "Jo ci dom "Znachora"!" - wspominał.
W planach pojawił się więc inny kierunek. Pieczka myślał o tym, by zostać inżynierem, ale szybko zrezygnował ze studiów.
Nauczyciel przekonywał mnie, że robię głupstwo, wybierając się na politechnikę. Nie chciałem mu przyznać racji, ale okazało się, że to on ją miał. Po miesiącu studiowania zostawiłem kolegom z akademika na pamiątkę swój indeks i postanowiłem zostać aktorem - wyznał w Polskim Radiu.
Gustlik i kulisy słynnej kwestii z planu
Widzowie zapamiętali go szczególnie jako Gustlika Jelenia z serialu "Czterej pancerni i pies". Pieczka miał podchodzić do tej roli z dystansem i skromnością, a wykreowana przez niego postać była inna niż w książkowym oryginale Janusza Przymanowskiego: cieplejsza i z większym poczuciem humoru. Sam aktor oceniał, że pierwowzór był "beznadziejnym Ślązakiem" napisanym według powielanych stereotypów.
Do historii przeszła też anegdota związana z kwestią "Pyrkosz, pyrkosz, a nie jedziesz", nawiązującą do Witolda Pyrkosza, serialowego kaprala Franciszka Wichury. Wspomnienie kulis tej sytuacji przytoczył Włodzimierz Press w rozmowie z Onetem. - Na początku Konrad Nałęcki mówił, że to do filmu nie wejdzie. A mnie bardzo na tym zależało. Franek Pieczka też był za, bo uważał, że to śmieszne - powiedział.
Te słowa wymyślił syn reżysera. - A ja jeszcze wymyśliłem, że jak Franek powie: "Pyrkosz, pyrkosz, a nie jedziesz", to wtedy ja rzucę: "Nie jadę, bo mi pieczka zgasła". Ale tego to już nie wykorzystano, a szkoda. Dzieciom Nałęckiego kupiłem po czekoladzie za ten fantastyczny talent literacki - dodał Press, czyli serialowy Grigorij Saakaszwili.
Rodzina, ostatni film i pamięć fanów
Franciszek Pieczka przez niemal 50 lat był związany z żoną Henryką, aż do jej śmierci w 2004 r. Mieli dwoje dzieci: syna Piotra i córkę Ilonę. Aktor doczekał się też trójki wnucząt - Alicji, Aleksa i Adriana.
"Był takim aniołem stróżem". Wnuczka o życiu z Franciszkiem Pieczką
Mieszkaliśmy w domu wielopokoleniowym, w którym dziadek zawsze był. Po jego śmierci musieliśmy się nauczyć żyć trochę inaczej, zmienić niektóre przyzwyczajenia. Bo kiedy dziadek był, to on zamykał dom, zamykał furtkę, trochę nas pilnował. Był takim aniołem stróżem - wspomniała Alicja Pieczka dla portalu godow.pl.
W tej samej wypowiedzi zwróciła uwagę, że w rodzinie postrzegano go przede wszystkim jako dziadka, a nie gwiazdę. - Dla mnie jednak przede wszystkim był kochanym dziadkiem, który często mnie i braci rozpieszczał, dbał o nas. Jak to kochany dziadek - dodała.
Ostatnią rolą Pieczki był występ w filmie "Hańba". Wystąpił w nim niedługo przed śmiercią. Produkcją zajmowała się jego wnuczka, która studiowała organizację produkcji filmowej i telewizyjnej na Warszawskiej Szkole Filmowej i pracowała jako asystent kierownika produkcji filmu "Światłoczuła". Alicja Pieczka ma w planach zrobienie produkcji o dziadku.
Aktor, znany nie tylko z "Czterech pancernych i psa", ale też m.in. z roli Stacha Japycza w "Ranczu" oraz z udziału w ok. 150 produkcjach, zmarł 23 września 2022 r. w wieku 94 lat. Pogrzeb, który miał charakter państwowy, odbył się na cmentarzu w warszawskim Aleksandrowie. Uczestniczył w nim prezydent Andrzej Duda. Na grobie Pieczki fani postawili jakiś czas temu makietę czołgu "Rudy 102" znanego z kultowego serialu. Wśród nich była m.in. była dziecięca aktorka serialu "Stulecie Winnych".
W kolejnym odcinku cyklu "Niezapomniane historie" przedstawimy postać Jerzego Bińczyckiego. Którą rolę aktor cenił bardziej, tę w "Nocach i dniach", czy może w "Znachorze"? Przeczytacie o tym już 12 czerwca o godz. 8:00.