Najważniejsze informacje
- Anna Dymna po dyplomie bez castingu trafiła na plan i zadebiutowała jako Ania Pawlaczka.
- Podczas wyjazdu do Chicago odkrywała Amerykę u boku Władysława Hańczy i Wacława Kowalskiego.
- Po latach znów pojawiła się przy historii Kargula i Pawlaka w filmie "Sami swoi. Początek".
Pięćdziesiąt lat po ekranowym debiucie aktorka wraca do początku swojej kariery, a jak podają media, szczególnie mocno pamięta pierwszą podróż do USA. Stało się to zaraz po szkole teatralnej, gdy Sylwester Chęciński powierzył jej rolę bez castingu i próbnych zdjęć. Na plan weszła od razu między uznanych aktorów, z Władysławem Hańczą i Wacławem Kowalskim na czele.
Dymna podkreśla, że od początku trafiła na wyjątkowe towarzystwo. - Miałam ogromne szczęście, że trafiłam od razu do tak wybitnego grona. Władysław Hańcza był dla mnie niczym bóg aktorstwa, a on do mnie: Władyś jestem! Dopiero po miesiącach odważyłam się mówić mu po imieniu - opowiadała Anna Dymna, cytowana przez "Retro". Hańcza traktował ją jak wnuczkę, a Kowalski i Hańcza rywalizowali nawet o drobne gesty wobec młodej koleżanki z planu.
Chicago i pierwsze zderzenie z Ameryką
Wyprawa do Chicago zaczęła się rejsem statkiem Batory do Amsterdamu, a potem lotem do Stanów Zjednoczonych. Dla młodej aktorki wychowanej w PRL-u był to zupełnie inny świat. Hańcza próbował oswoić ten wyjazd po swojemu: zachęcał do próbowania nowych smaków, oglądania filmów niedostępnych w Polsce i wydawania części dziennego budżetu na przyjemności.
Jedna z amerykańskich przygód mogła skończyć się dla Dymnej zupełnie inaczej. Podczas zdjęć zapukała do domu sąsiadującego z planem, bo potrzebowała skorzystać z toalety. Mieszkający tam Polacy, poruszeni podobieństwem do zmarłej córki, mieli namawiać ją, by została z nimi na stałe. - Nie mogę, w Krakowie zostawiłam męża i kota - wspominała aktorka.
Powrót do historii Kargula i Pawlaka
Dziś Anna Dymna ma na koncie ponad sto filmów i nadal pojawia się na planie. Wróciła też do świata znanego z sagi o rodzinach Kargula i Pawlaka, tym razem w prequelu "Sami swoi. Początek", reżyserowanym przez Artura Żmijewskiego. Zagrała epizod, a zdjęcia do filmu powstawały głównie w skansenie w Tokarni pod Kielcami.
Nowa produkcja cofa akcję do młodości bohaterów, zanim trafili do powojennej Polski. Scenariusz znów łączy się z nazwiskiem Andrzeja Mularczyka, którego stryj Jan stał się pierwowzorem Kazimierza Pawlaka. Producent Tomasz Kubski przypomina, że ten rozdział nie powstał wcześniej z powodów politycznych. - Nikt by nie pozwolił na produkcję filmu, który w negatywny, trochę prześmiewczy sposób ukazuje bratni naród radziecki - wyjaśniał.