Kwietniewska o emeryturach artystów. Sama dostaje 700 zł
68-letnia Wanda Kwietniewska przyznała, że dyskusja wokół emerytur artystów jest dla niej istotna. Założycielka zespołu Wanda i Banda w Plejadzie opowiedziała o staraniach, by nie tylko zabezpieczyć ich świadczenia, ale również uregulować funkcjonowanie zawodu artysty. Przy tej okazji zdradziła, że jej emerytura jest wyjątkowo niska.
Wanda Kwietniewska angażuje się w działalność Związku Zawodowego Muzyków. Jakiś czas temu została przewodniczącą i — jak sama podkreśliła - "bardzo mocno walczy" o to, by ustabilizować sytuację swojej grupy zawodowej.
Zwróciła uwagę, że chodzi przede wszystkim o artystów, którzy nie są na pierwszym planie i nie są znani. Jej zdaniem funkcjonują poza tradycyjnym systemem zatrudnienia, zarabiają tylko na koncertach i dlatego nie mogą liczyć na godne emerytury. Czasem dostają jeszcze mniej niż ona.
Jeżeli my słyszymy, że gwiazda, ktoś, kto stoi z przodu, np. Maryla Rodowicz, Krzysiek Cugowski, że mają emeryturę typu 2000 zł, ja mam 700 np., ale nie narzekam, bo ja sobie poradzę. Natomiast pamiętajcie, że za naszymi plecami stoją po prostu muzycy, stoją producenci. Są ludzie, którzy naprawdę pracują na ten sukces i to o nich chodzi — oznajmiła w Plejadzie.
Wanda Kwietniewska chce zabezpieczyć zawód artysty
Wanda Kwietniewska opowiedziała się za rządowym projektem ustawy w tej sprawie. Do Sejmu wkrótce trafi propozycja, by państwo dopłacało do składek emerytalnych najbiedniejszym artystom i zapewniło im dostęp do służby zdrowia.
Pomysł wzbudza sporo kontrowersji nie tylko u polityków i opinii publicznej, ale również wśród samych gwiazd. Wokalistka uważa jednak, że wprowadzenie takiego przepisu może rozwiązać problem.
Chodzi o to, żeby uregulować, żeby muzyk, którym ja też jestem, żeby muzyk był zawodem uznanym, żeby był zabezpieczony przez państwo w jakikolwiek sposób po prostu. To jest bardzo trudne, ale w tej chwili się bardzo dobrze rozmawia na ten temat z różnymi ludźmi. Ten temat wraca i ja mam nadzieję, że w najbliższym czasie uda się to po prostu uregulować i już nikt nie będzie musiał marudzić — podsumowała.