Andrzej Bryg ukończył PWST w 1984 r., a na scenie zadebiutował dwa lata wcześniej. Występował m.in. w Teatrze im. Juliusza Słowackiego w Krakowie, a później także w teatrach w Łodzi i Tarnowie.
Widzowie telewizyjni i kinowi pamiętają go przede wszystkim z ról drugoplanowych i epizodycznych. Zagrał Amanta w "Młodych wilkach 1/2", Bułgara w "Demonach wojny według Goi", Niszczuka w "Wiedźminie" oraz pana Piotrka, ochroniarza Turkota, w komedii "Pieniądze to nie wszystko".
Andrzej Bryg zmarł 25 sierpnia 2001 r. w Krakowie. Przyczyną śmierci były obrażenia odniesione w wypadku samochodowym. Szczegóły feralnego zdarzenia nie zostały ujawnione. 40-letni aktor został pochowany na cmentarzu w Borku Fałęckim.
Na długo przed tragicznym końcem jego nazwisko Bryg trafiło na pierwsze strony krakowskich gazet za sprawą procesu. Wszystko zaczęło się w 1987 r., po premierze spektaklu "Skiza" Gabrieli Zapolskiej.
Bogusław Sobczuk, krakowski dziennikarz i krytyk, omówił spektakl na antenie radiowej Trójki. W recenzji określił Andrzeja Bryga mianem "urodziwego drewna". Adresat potraktował tę uwagę jako wyjątkowo dotkliwą krytykę swoich umiejętności.
Niedługo później panowie spotkali się w jednym z barów mlecznych. Aktor był przed występem w teatrze i przyszedł tam, żeby coś zjeść. Według relacji (przywoływanej później w związku z procesem) skierował pod adresem Bogusława Sobczuka serię wulgaryzmów. Na tym jednak nie poprzestał. Splunął na okulary krytyka.
Andrzej Bryg i Bogusław Sobczuk w sądzie. Oto wyrok
Rozprawa stała się lokalną sensacją. Andrzej Bryg nie zamierzał ograniczyć swojej obrony do odpierania zarzutów dotyczących samego incydentu. Chciał również pokazać, że określenie go mianem "urodziwego drewna" było niesprawiedliwe.
W tym celu powołał na świadków cały zespół Teatru im. Juliusza Słowackiego. Ostatecznie sąd uznał urażonego artystę za winnego zarzucanych mu czynów. Musiał przeprosić Bogusława Sobczuka.