Borys Szyc opublikował w mediach społecznościowych poruszające wspomnienie Jana Frycza. Nie była to jedynie historia o wybitnym aktorze. Szyc opisał przede wszystkim człowieka, którego znał, z którym pracował i z którym łączyły go wspólne, często bardzo nietypowe wspomnienia.
Mogę powiedzieć, że po prostu go kochałem. Uwielbiałem na pewno - rozpoczął swój wpis aktor.
Szyc wspominał nie tylko talent Frycza, ale również jego poczucie humoru i sposób pracy. Jak napisał, nikt nie potrafił go tak rozśmieszyć ani tak dokładnie analizować graną rolę.
Nikt mnie tak nie rozśmieszał, nikt tak nie rozkładał roli na części mniejsze i najmniejsze, szukając głębszego sensu we wszystkim - czytamy w jego pożegnaniu.
WIDEOSeria wpadek podczas wojskowej defilady w Warszawie
We wspomnieniu Szyca szczególnie mocno wybrzmiewa opis charakteru Frycza. Aktor zapamiętał jego charakterystyczny śmiech i energię, która – mimo upływu lat – miała przypominać o młodym chłopaku, który wciąż był w nim obecny.
Nikt nie śmiał się tak łobuzersko, ciągle było w nim widać młodego chłopaka… - napisał Szyc.
Później przywołał jedną z najbardziej niezwykłych historii, jakie ich łączyły. To wspomnienie pokazuje Frycza zupełnie inaczej niż jego ekranowe role.
Mam tyle wspólnych wspomnień, szalonych, pięknych, niektórych kompletnie abstrakcyjnych. Jak wtedy, kiedy lataliśmy modelem helikoptera po korytarzach hotelu, stojąc prawie nago w środku nocy i pękając ze śmiechu - wspominał.
Bogata kariera Szyca
Jan Frycz urodził się 15 maja 1954 r. w Krakowie. W 1978 r. ukończył Państwową Wyższą Szkołę Teatralną im. Ludwika Solskiego w Krakowie. W trakcie kariery występował na najważniejszych polskich scenach, m.in. w Teatrze im. Juliusza Słowackiego i Starym Teatrze w Krakowie, a także w Teatrze Polskim i Teatrze Narodowym w Warszawie.
Przez lata stworzył dziesiątki ról filmowych, telewizyjnych i teatralnych. Widzowie znali go m.in. z filmów "Nigdy w życiu!", "Fuks", "Dług" oraz serialu "Ślepnąc od świateł", w którym wcielił się w Daria.
Frycz pozostawał aktywny zawodowo również w ostatnim okresie życia. Jedną z jego ostatnich ważnych ról teatralnych była postać króla Stanisława Augusta Poniatowskiego w "Termopilach polskich" w reżyserii Jana Klaty na scenie Teatru Narodowego.