"Chciałabym mieć żonę". Richardson podjęła próbę związku z kobietą

Monika Richardson otwarcie opowiedziała o dawnym pragnieniu, by zbudować związek z osobą tej samej płci. W rozmowie z Kozaczkiem przyznała, że podjęła się kilku prób, jednak w pewnym momencie to przerywała. Dlaczego?

Monika Richardson chciałaby mieć żonęMonika Richardson chciałaby mieć żonę
Źródło zdjęć: © AKPA
Kacper Kulpicki

Monika Richardson podzieliła się doświadczeniami dotyczącymi matrymonialnej przeszłości. Nie ukrywała, że marzyła o tym, by mieć żonę, bo "kobiety są cudowne". Próbowała związać się z osobą tej samej płci, ale w grę weszły ograniczenia natury emocjonalnej.

Bardzo bym chciała mieć żonę, ale nie jest mi dane. [...] Bardzo żałuję, że nie dam rady z kobietą. Próbowałam do pewnego momentu, do którego mogłam. Potem już nie mogłam, więc nie szłam dalej — zdradziła w Kozaczku.

Dziennikarka dodała, że kobiety w jej opinii są "wrażliwsze, bardziej inteligentne i wytrwałe". Dlatego w minionej edycji "Tańca z gwiazdami" kibicowała Katarzynie Zillmann, której na parkiecie partnerowała Janja Lesar.

Była żona Zbigniewa Zamachowskiego nie chciała jednak zająć konkretnego stanowiska w sprawie spekulacji, jakoby pomiędzy wioślarką a tancerką narodziła się głębsza więź, przez co doszło do rozpadu ich dotychczasowych związków.

Kocham ich wszystkich, łącznie z Kasią. Kompletnie nie wiem, co powiedzieć. Czy wziąć miecz i powiedzieć, że coś jest tak czy owak. To nie jest moja sprawa i nikt mnie o to nie prosi, ale bardzo chciałabym wiedzieć, po której stronie jestem. Nie umiem tego powiedzieć — oznajmiła.
Monika Richardson
Monika Richardson © Instagram @monikarichardson

"Piłam codziennie", Richardson otarła się o alkoholizm

Monika Richardson krytycznie spojrzała na inny aspekt swojej przeszłości. Stwierdziła, że w pewnym momencie życia była bliska popadnięcia w alkoholizm, bo ustawiała kalendarz do okazji, by móc czegoś się napić.

Wyznała, że pierwsze objawy u siebie zaobserwowała w czasie trzeciego małżeństwa ze Zbigniewem Zamachowskim. Gdy doszło do rozwodu, zaczęła przykładać większą uwagę i kontrolę do tego, z jaką częstotliwością sięga po alkohol.

Było w moim życiu tak, że piłam codziennie i trwało to kilka ładnych lat. Po drugie, nie upijam się do momentu posiadania kaca, bo w wieku 53 lat kaca się inaczej przeżywa, niż jak się miało 20. […] Nie mam problemu z tym, że wszyscy dookoła piją alkohol, a ja piję wodę. Troszkę mi zajęło, żeby się nauczyć, że to nie jest wykluczenie, tylko moja mądrość i moja decyzja. [...] Bardzo się cieszę, że mi Bozia oszczędziła tego wychodzenia z uzależnienia — podsumowała w Kozaczku.
Wybrane dla Ciebie