Sylwia Butor tłumaczy się z wpadki u Łatwoganga. "Najgorsza kara ever"
Sylwia Butor była jedną z gwiazd, które pojawiły się w mieszkaniu Łatwoganga podczas charytatywnej transmisji. Nietypowe zachowanie modelki zwróciło uwagę internautów. Krytycy sugerowali, że wykorzystała wysoką oglądalność, by podprogowo reklamować markę kosmetyków. Odniosła się do tych insynuacji.
Łatwogang podczas 9-dniowej transmisji zbierał pieniądze dla dzieci z chorobami nowotworowymi. Choć odwiedziło go wielu celebrytów, nie wszyscy wzbudzili tyle kontrowersji, co Sylwia Butor z grupy influencerskiej Dresscode.
Wskazywano, że w charakterystyczny sposób układała włosy, gdy pojawiała się przed kamerą, a ponadto polecała wcierki do włosów konkretnej firmy. Sama zainteresowana zaprzeczyła, jakoby było to działanie z premedytacją.
Na maksa niefortunny był ten komentarz o wcierce. Jak ja sobie później zdałam sprawę z tego, że ktoś to mógł odebrać, jak odebrał... To, że ludzie zdrowi tak to odebrali, to jest pal licho, ale że ktoś chory mógł to tak odebrać, to najgorsza kara ever. Uwierzcie mi, w ogóle nie miałam tej intencji. To po prostu był głupi, palnięty tekst. [...] Absolutnie w żadnym wypadku nie chciałabym nikogo urazić — tłumaczyła na TikToku.
Sylwia Butor zwróciła uwagę, że wszystko wydarzyło się na żywo, więc nie mogła powiedzieć, że się przejęzyczyła. Po wyjściu z mieszkania Łatwoganga dostała wiadomości od fanów, którzy pisali do niej: "Sylwia, co Ty zrobiłaś?" i spekulowali, że była pod wpływem alkoholu.
Tam był jakiś komentarz, w ogóle jest najbardziej hardkorowy z tego wszystkiego – że ja byłam pijana. Ludzie! Ja nie piję alkoholu, nigdy! [...] Ja uważam, że mam w takiej sytuacji bardzo dużo do przepracowania — zastrzegła.
Butor po aferze u Łatwoganga: "Jeszcze wiele razy się pomylę"
Modelka podkreśliła, że najważniejsze w akcji zainicjowanej przez Łatwoganga było to, aby udało się zebrać fundusze dla dzieci. Zamieszanie, które powstało wokół niej, było niepotrzebne. Dodała, że "jeszcze wiele razy się pomyli", bo taka jest specyfika internetu.
Czy wystąpiłabym drugi raz? Tak. Nawet kosztem tego, że muszę teraz pisać te wszystkie rzeczy. [...] No i tyle. Uważam, że nie pierwszy i nie ostatni raz — uwierzcie mi, takie życie w internecie — podsumowała Sylwia Butor.