Nie żyje radiowiec Marek Lipiński. Był mężem Marii Szabłowskiej
Zmarł Marek Lipiński — dziennikarz i radiowiec, który w latach 1964-2018 był związany z Polskim Radiem — poinformowała we wtorek 28 kwietnia radiowa Jedynka. Mąż Marii Szabłowskiej miał 84 lata. Jak się poznali?
Na profilu Polskiego Radia na Facebooku poinformowano o śmierci Marka Lipińskiego. Przyczyna zgonu nie została podana. Złożono kondolencje jego żonie, Marii Szabłowskiej.
W wieku 84 lat zmarł redaktor Marek Lipiński — przez całe życie zawodowe związany z Polskim Radiem, prywatnie mąż Marii Szabłowskiej. W imieniu Programu 1 składamy najszczersze kondolencje. — napisano.
Dziennikarz w trakcie swojej długoletniej kariery zawodowej pełnił wiele istotnych funkcji. Był między innymi dyrektorem programu, zasiadał w Zarządzie Polskiego Radia oraz pracował jako analityk.
W latach 1998–2004 kierował Informacyjną Agencją Radiową. Prowadził także zajęcia dydaktyczne w Wyższej Szkole Komunikowania i Mediów Społecznych im. Jerzego Giedroycia w Warszawie.
Mąż Marii Szabłowskiej miał sporą wiedzę i duże doświadczenie. W środowisku medialnym cieszył się dużym szacunkiem, ale sympatią darzyli go również słuchacze Jedynki. Pod jego czarno-białym zdjęciem złożyli kondolencje rodzinie.
"Wyrazy współczucia dla pani Marii i całej rodziny", "Smutna wiadomość. Marek był kiedyś moim szefem. To dobry człowiek", "Szczere kondolencje. Niech spoczywa w pokoju", "Znałam go trochę. Był życzliwym gościem" - pisali na Facebooku.
Marek Lipiński był mężem Marii Szabłowskiej. Tak się poznali
Marek Lipiński i Maria Szabłowska byli w związku przez ponad 40 lat. Sformalizowali go dopiero w 2011 roku - wcześniej nie czuli takiej potrzeby. Poznali się w redakcji Polskiego Radia. Dziennikarka dopiero zaczynała karierę zawodową. Na początku nie mogli dojść do porozumienia.
Marek był moim szefem. Bez przerwy były jakieś scysje zawodowe. Zawsze się kierownik do czegoś przyczepiał — wspominała 4 lata temu w "Dzień dobry TVN".
Przyznała, że ciągłe kłótnie ich do siebie zbliżyły i zdecydowali się zostać parą. Marek Lipiński nazywał ją "Pućką" i doceniał za to, że oprócz dziennikarstwa spełnia się też w innych dziedzinach życia.
Żona nie ma sobie równych, jeśli chodzi o gotowanie, miłość do kwiatów i pielęgnowanie ogrodu. Jej pogodne usposobienie jest dobre na wszystko. Zjednuje sobie wszystkich i tworzy cudowną atmosferę — opowiadał na łamach "Rewii".