Dlatego Rozenek nie poszła na własną studniówkę. "Romantyczna historia"
Styczeń i luty to czas studniówek. Ci, którzy mają je za sobą, mogą je tylko wspominać. Małgorzata Rozenek nie ma takiej możliwości. W Plejadzie zdradziła, dlaczego na nią nie poszła. "Romantyczna jest za tym historia" - zaczęła. Wtedy do rozmowy włączył się Radosław Majdan.
Małgorzata Rozenek przyznała, że w ostatnim czasie miała okazję obejrzeć w mediach społecznościowych wiele materiałów ze studniówek. Z jej studniówki nie zachowały się żadne pamiątki z prostego powodu — nie była na niej obecna. Dlaczego?
Nie zapakujesz kanapek już w nic innego. To prawdziwy game-changer
Muszę powiedzieć, że na swojej nie byłam. [...] Prawdą jest, że nie chciałam iść sama. Romantyczna jest za tym historia, ale już dawno przebrzmiała i jedyne, co mi zostało z tej historii, to to, że właśnie nie byłam na swojej studniówce — ujawniła w Plejadzie.
Celebrytka nie była skora do ujawnienia szczegółów. Wsparł ją stojący obok podczas wywiadu Radosław Majdan. Zażartował, że jego trzecia żona nie poszła na bal, bo "wtedy się jeszcze nie znali". Przy okazji wrócił wspomnieniami do swoich czasów maturalnych.
Spóźniłem się na swoją studniówkę, bo byłem na zgrupowaniu, więc wróciliśmy dopiero o 24.00. Moja studniówka też była śladowa — oznajmił.
Były reprezentant Polski w piłce nożnej miał za to realną możliwość, by towarzyszyć na studniówce swojej drugiej żonie, czyli Dodzie. Gdy się poznali, miała 18 lat — była zatem w wieku, w którym większość uczniów uczestniczy w tego typu imprezie.
Doda też nie była na własnej studniówce. Podała powód
Piosenkarka nie mogła na nią iść. Powodem były obowiązki zawodowe, których — mimo młodego wieku — już wtedy jej nie brakowało. Decyzję podjął za nią ówczesny szef, czyli Janusz Józefowicz — założyciel i dyrektor Teatru Studio Buffo.
Sama zainteresowana nie ukrywała jednak, że takie postawienie sprawy wcale nie było dla niej sporym wyrzeczeniem, bo występy na scenie dawały jej sporą satysfakcję i zabawę.
Nie byłam na studniówce, ponieważ grałam spektakl w Teatrze Buffo, w którym byłam zatrudniona. I nie dostałam zwolnienia. Ja się dobrze bawiłam na scenie. Taki urok wcześnie rozpoczętej pracy — opowiadała w Kozaczku.