Dojrzewała na planie "Rodziny zastępczej". Taki komentarz wtedy usłyszała
Misheel Jargalsaikhan spędziła dzieciństwo na planie "Rodziny zastępczej". Choć aktorzy zawsze byli dla niej mili, nie wszystko wspomina pozytywnie. Gdy była dojrzewającą nastolatką, wśród części ekipy realizującej serial nie czuła się komfortowo. Jej zachowanie zostało skomentowane.
Misheel Jargalsaikhan miała 11 lat, gdy dołączyła do obsady "Rodziny zastępczej". W serialu występowała przez kolejne 8 lat aż do 2007 roku. Jako dojrzewającej nastolatce nie zawsze było jej łatwo.
Wiem dzisiaj, że mam prawo przyznać, że niektóre momenty były trudne i że to jest jednak wyzwanie dla młodziutkiej nastolatki, która wkracza w dorosłość, kobiecość, ale nie ma prywatności, intymności kompletnie. Jesteś na oczach innych — wspominała w rozmowie z TTV.
Serialowa Zosia Kwiatkowska z "Rodziny zastępczej" starała się być pozytywnie nastawiona, nawet gdy hormony buzowały. Robiła wiele, by być gotową do pracy, jednak nie zawsze się udawało.
Pamiętam taki moment, kiedy właśnie jakiś proces związany z dojrzałością się u mnie wydarzał. Wróciłam i komentarze od strony dorosłych ludzi: "o, chyba coś tutaj się zmienia". [...] Tak naprawdę w środku to było niekomfortowe, ale musiałam to zamknąć, połknąć i udawać, że tego nie ma i dopiero dzisiaj rozumiem, że to zrobiłam. Staram się to powoli uregulować w sobie — relacjonowała.
Misheel Jargalsaikhan z perspektywy czasu nie żałuje tego, co się wydarzyło. Zebrała doświadczenia, które pozwoliły jej zbudować siłę charakteru. Nie bez znaczenia był fakt, że dojrzewała wśród dorosłych. To z kolei sprawiło, że zbyt szybko skończyło się jej dzieciństwo.
Dzisiaj wiem, że też bardzo szybko zostawiłam to dzieciństwo, które jest ważne, fajne i po coś ono jest, żeby potem budować ten fundament — oceniła.
"Przyznaję bez bicia". Jargalsaikhan o odcinkach "Rodziny zastępczej"
37-latka szczerze przyznała, że nie oglądała wszystkich odcinków "Rodziny zastępczej". Najlepiej zaznajomiona jest z pierwszą serią nagrywaną w studiu (dopiero później ekipa przeniosła się do domu w dzielnicy Wawer w Warszawie).
Przyznaję bez bicia, że nie widziałam większości odcinków, bo nie miałam na to czasu po prostu. Zajmowałam się tym, żeby te odcinki były w telewizji. [...] Dla aktora to nie jest proste oglądać siebie — podsumowała w TTV.