Dowbor straciła klacz. Była rekordzistą, jej pierwsza właścicielka zginęła
Dla Katarzyny Dowbor koniec ubiegłego roku był trudny pod względem pożegnań z ukochanymi zwierzętami. Najpierw straciła kota, potem psa, a teraz poinformowała o odejściu swojego konia, a dokładniej klaczy, która wabiła się Rodezja.
Nie od dziś wiadomo, że Katarzyna Dowbor to wielka miłośniczka zwierząt, zwłaszcza koni. Prezenterka TVP jako wytrawna koniara posiada prywatną stadninę pod Warszawą. To właśnie tam trzymała Rodezję, która dożyła aż 35 lat, co jest ewenementem wśród koni, które żyją średnio 25-30 lat.
Mamy nowy 2026 rok. Dla mnie końcówka zeszłego roku była bardzo trudna. Umierały moje ukochane zwierzęta. Najpierw Yeager - kot, który spędził ze mną całe swoje 18-letnie życie, potem Lulu - sunia, która wreszcie po 8 latach w schronisku znalazła swój dom. A pod koniec roku - mój ukochany koń Rodezja. Byłyśmy razem ponad 20 lat! Kasztanka o niezłomnym charakterze, uparta, niezwykle mądra i wierna. Obiecałam jej, że starość spędzi ze mną w przydomowej stajni w najlepszych warunkach i dotrzymałam słowa. Rodisia żyła 35 lat, co jest rekordem dla konia. Kochana zadbana, rozpieszczana - napisała Dowbor w mediach społecznościowych.
Okazuje się, że klacz trafiła do niej po tym, gdy jej poprzednia właścicielka zginęła w tragicznym wypadku samochodowym.
Katarzyna Dowbor o wspieraniu WOŚP. "Jeżeli ktoś nie chce wpłacać pieniędzy, to naprawdę nie musi"
Gdy była źrebięciem, moja koleżanka Ania Małecka wygrała ją w loterii na zawodach. Ania, wspaniała zawodniczka i sędzia w dyscyplinie ujeżdzenie, nauczyła ją wszystkiego. Rodezja stała w jednym boksie z Migreną, starszą kobyłką, która także należała do Ani. Te konie były jej wielką miłością. Niestety ponad 20 lat temu Ania zginęła w wypadku samochodowym i konie zostały bez swojej ukochanej pańci. Ponieważ ja bardzo często przyjeżdżałam na Śląsk szlifować swoje umiejętności jeździeckie do klubu Lewada, gdzie mieszkała i pracowała Ania, wspólnie z trenerem Andrzejem Sałackim zadecydowaliśmy, że kobyłki trafią do mnie. Migrena odeszła po dwóch latach w wieku 30 lat, a ja obiecałam Rodezji najlepsze życie! To dla niej wybudowałam stajnię koło domu - wyjawiła dziennikarka.
Dr Anna Małecka zginęła 6 lipca 2004 roku w wypadku samochodowym. Była doktorem fizyki PAN Uniwersytetu Poznańskiego, jednak porzuciła karierę naukową dla koni. W sumie napisała blisko 30 książek o tematyce jeździeckiej.
W 2004 roku jeszcze przed swoją tragiczną śmiercią 6 lipca, zdążyła przygotować do startu w I Mistrzostwach Polski w Damskim Siodle swoją drugą klacz- Rodezję , która pod Małgosią Kaliszewską zdobyła złoty medal - wspominał Artur Bober z czasopisma "Jeźdźcy i konie"