Ewa Szykulska zdobyła się na intymne wspomnienia. Mówi o małżeństwach
Ewa Szykulska w rozmowie z magazynem "Pani" wróciła pamięcią do związków z Januszem Kondratiukiem i Zbigniewem Pernejem. Opowiedziała o ślubie bez zdjęć i 44 latach wspólnego życia.
Najważniejsze informacje
- Ewa Szykulska wspomniała małżeństwa z Januszem Kondratiukiem i Zbigniewem Pernejem.
- Aktorka mówi o ślubie bez fotografii i rozstaniu, którego nie uważa za błąd.
- Drugi mąż, inżynier Zbigniew Pernej, zmarł w 2021 r.; byli razem 44 lata.
Ewa Szykulska, znana z ról filmowych i serialowych, w najnowszej wypowiedzi odsłoniła fragmenty swojego życia prywatnego. W rozmowie przywołała relację z reżyserem Januszem Kondratiukiem oraz długoletnie małżeństwo ze Zbigniewem Pernejem. W wywiadzie dla magazynu "Pani" aktorka opisała momenty przełomowe, których doświadczyła u boku obu partnerów, podkreślając wpływ tych związków na jej dojrzewanie osobiste i zawodowe.
Ewa Szykulska wspomina małżeństwo z Januszem Kondratiukiem
Pierwszym mężem Szykulskiej był reżyser Janusz Kondratiuk. To przy nim, jak relacjonuje, dojrzewała nie tylko jako kobieta, ale też jako artystka. Para szybko zdecydowała się na ślub, jednak z tamtego dnia nie zachowały się żadne fotografie. Aktorka po latach żałuje, że nie może dziś wrócić do obrazów z jednego z najważniejszych dni swojego życia, co dodaje temu wspomnieniu goryczy, ale i czułości.
Choć związek nie przetrwał, Szykulska nie postrzega go jako pomyłki. Rozstanie nastąpiło po kilku latach, a aktorka podkreśla, że etap z Kondratiukiem był dla niej formacyjny.
Janusz był moim ciceronem po życiu zawodowym i prywatnym także. Nauczył mnie szeroko patrzeć na ten świat, w tym na aktorstwo. Wprowadził do towarzystwa ludzi będących w awangardzie wydarzeń [...] Przejmując stylistykę Kondratiuka, chciałam być aktorką codzienną. Aktorką bez pozłotki, bez nadymania się. Taką z kina prawdy pokazującego także trudne życie, marne życie, czyli świat, jaki on jest [...] Byłam kimś, kogo Janusz kształtował troszkę na swoją modłę, a jednocześnie zachęcał, żebym myślała samodzielnie. Przy nim szybko się dojrzewało - mówiła Ewa Szykulska dla "Pani".
Zbigniew Pernej. 44 lata wsparcia i symboliczny zegar
Po rozstaniu z pierwszym mężem Szykulska otworzyła się na kolejną relację i poślubiła Zbigniewa Perneja, inżyniera i specjalistę od samochodów francuskich. Wspomina, że mąż był jej dużym oparciem i często służył radą w trudnych momentach.
Dwa śluby brałam, nigdy nie miałam białej sukienki. Na ślubie z Kondratiukiem miałam indiańską spódnicę z kawałków zamszu, obszytą koralikami. Uszyły ją dla mnie dziewczyny z ASP. Do tego białą batystową bluzkę i - dziwowisko wtedy - przypięty do niej storczyk, który sama sobie kupiłam w kwiaciarni na Tamce. [...] Czego najbardziej teraz mi żal? Że nie mam zdjęć z tego ślubu. Z drugiego też mam tylko amatorskie. A przecież na tym pierwszym byłam z pewnością bardzo ślubna i apetyczna. Miałam szczęście spotkać fantastycznych mężczyzn i nie wstydzę się powiedzieć, że to nie była ta jedyna największa miłość. Moje wszystkie związki były wielkie i dosyć gejzerowate, dlatego chciałabym dzisiaj zobaczyć siebie na tych zdjęciach - dodała aktorka.
Małżonkowie przeżyli razem 44 lata. W 2021 r. świat internetu obiegła informacja o śmierci Zbigniewa Perneja, który został pochowany na Powązkach Wojskowych. W jego biurze wciąż stoi symboliczny zegar, który przypomina o wspólnie spędzonym czasie.
Miałam chyba w tym momencie przesyt tej karuzeli emocji. Potrzebny był mi spokój, bezpieczeństwo i inny rodzaj adoracji. Aczkolwiek wcale się nie okazało, że jestem z człowiekiem wyważonym, spokojnym. Uprawiał szaleństwo, być może nie wiedząc o tym. Zodiakalny Baran i z nim się uporałam. Zbyszek o samochodach wiedział wszystko. Ja wiedziałam tyle, że samochód ma jechać. Mówił: "To nie twoja sprawa, od czego ja jestem". Wszystko jedno, czy to dotyczyło wnoszenia siat z zakupami na piętro, czy mojego telefonu: "Słuchaj, właśnie chcę zapalić samochodzik, a on nie chce. Co mam zrobić? - Naciśnij ten guzik, tamten przycisk, zrób to, zrób tamto…". Gdy nie pomagało, przyjeżdżał do mnie w ciągu 20 minut - dodawała aktorka.