Grzegorz Bardowski z "Rolnika" stracił dużo pieniędzy "Ponad 800 zł na hektarze"
Grzegorz Bardowski z "Rolnik szuka żony" prowadzi 130-hektarowe gospodarstwo z uprawą kukurydzy i buraków cukrowych. Niedawno zdecydował się na zmiany w swoim biznesie, które – jak się okazało – nie przyniosły oczekiwanych efektów. - Jestem stratny ponad 800 zł na hektarze - przekazał w mediach społecznościowych.
Najważniejsze informacje
- Rolnik oszacował, że na soi jest stratny ponad 800 zł na hektarze.
- Mimo dobrych zapowiedzi sezon określa jako jeden z najgorszych dla soi.
- Bardowski rozważa kontynuację uprawy w przyszłym roku.
Grzegorz Bardowski, znany widzom z programu "Rolnik szuka żony", prowadzi 130-hektarowe gospodarstwo z kukurydzą i burakami cukrowymi. Ostatnio wprowadził do płodozmianu soję i publicznie rozliczył ten eksperyment. Rolnik nagrał materiał w mediach społecznościowych, w którym szczegółowo podsumował koszty i plon. To rozliczenie nie zostawia złudzeń co do opłacalności nowej uprawy.
Grzegorz Bardowski z "Rolnika" stracił ponad 800 z na hektarze
Kluczowy wniosek Bardowskiego dotyczy progu rentowności i uzyskanego plonu. Rolnik wskazał, że średnio zebrał 2 tony soi z hektara i to nie pokryło kosztów. Jak wyjaśnił, uwzględniał różne warianty rozliczeń, w tym dzierżawy i dopłaty. Bilans w każdym scenariuszu wypada ujemnie, co rolnik ujął bez ogródek.
"Próg rentowności soi — z dzierżawą, bez dzierżawy i z dopłatą. Mój średni plon to 2 tony. To oznacza, że jestem stratny ponad 800 zł na hektarze. Liczby nie kłamią" - relacjonował w nagraniu opublikowanym w mediach społecznościowych. To precyzyjne podsumowanie pokazuje, jak niewielki margines błędu mają producenci przy zmiennych kosztach i cenach.
Bardowski przyznał, że początkowe oznaki były obiecujące. Rośliny wyglądały dobrze w polu, a on sam nie widział powodów do niepokoju. "Wyglądało to rewelacyjnie na polu, nie miałem się do czego przyczepić. To był jeden z najgorszych możliwych sezonów na soję" - dodał. Kontrast między stanem łanu a wynikiem ekonomicznym stał się dla niego największym zaskoczeniem.
Choć rozliczenie wypada na minus, rolnik nie zamyka tematu soi. "Zrezygnować? Może i powinienem, ale chyba nie powiedzieliśmy sobie jeszcze ostatniego słowa... Zastanawiam się, czy ją w przyszłym roku na pola wrzucić. Prawdopodobnie tak" - wyznał. Nie ujawnił, jak duży areał przeznaczył pod soję, ale przy 130 ha każde kilka hektarów oznacza realne kwoty w budżecie gospodarstwa.
Bardowscy aktywnie dzielą się kulisami prowadzenia gospodarstwa i życia rodzinnego w sieci. Anna Bardowska rozwija popularny kanał na YouTube, a Grzegorz pokazuje kulisy pracy w polu i finansowe rozliczenia sezonu. Transparentność w liczbach ma pomóc innym rolnikom ocenić ryzyko podobnych decyzji.