Grzegorz Wons zabrał głos ws. powrotu "Rancza". "Było mi przykro"
Grzegorz Wons świętuje 74. urodziny i 50-lecie pracy. W rozmowie z Plejadą ujawnił, że w reaktywacji "Rancza" jego bohater ma niewielki udział, co go zaskoczyło. Opowiedział też o emeryturze i współpracy z synem.
Grzegorz Wons 28 marca obchodzi 74. urodziny, a cały rok upływa mu pod znakiem jubileuszu 50-lecia kariery. Aktor w wywiadzie dla Plejady mówił zarówno o powrotach do kultowych ról, jak i o tym, jak przez dekady zmienił się jego zawód. Zdradził również szczegóły dotyczące swojej emerytury, którą pobiera od dziewięciu lat.
Grzegorz Wons o powrocie "Rancza"
Wons potwierdził, że widział cały scenariusz nowych sześciu odcinków "Rancza". Jak przyznał, rola Więcławskiego jest w nich zaledwie śladowa. Przyznał, że jest mu przykro.
Wszystko już wiem. Dostałem cały scenariusz i niestety z jakichś niewyjaśnionych dla mnie powodów rola Więcławskiego w tych sześciu odcinkach będzie śladowa. Wszystkie postacie dosyć grubo zaistniały. Powiem szczerze, że zrobiło mi się tak po ludzku przykro. Zdziwiłem się bardzo. To dziwne, dlatego że jednak te postaci, które cały czas były przez te 10 sezonów i silnie się zarysowały, powinny mieć swoje kontynuacje wszystkie po równo - powiedział Plejadzie Grzegorz Wons.
Pytany o kondycję branży, Wons zaznaczył, że nie obraża się na zmiany. Jednocześnie stwierdził, że nie ze wszystkim może się utożsamiać. Wskazał na zjawiska, które – w jego ocenie – uwłaczają godności zawodu aktorskiego, i to budzi w nim największy sprzeciw. Wspomniał, że przez pół wieku widział różne mody i trendy, ale wciąż trzyma się własnych standardów.
Aktor po raz pierwszy tak otwarcie odniósł się do kwestii świadczenia emerytalnego. - Pobieram emeryturę już od jakiegoś czasu. Jestem z niej zadowolony, ponieważ wcześniej trafiłem na dobrych doradców, którzy mnie uprzedzili, żebym pomyślał o tym na przyszłość. Zacząłem tego pilnować i dało to dobry skutek. Znamy takie przypadki, jak śp. Janek Kobuszewski czy Andrzej Kopiczyński, którzy przychodzili do pani w ZASP-ie i okazywało się, że mają 1,3 tys. zł emerytury. To była żenada. Oni nie zadbali o to, a tego trzeba bardzo pilnować, bo ZUS jest nieubłagany - powiedział, dodając, że "nie dzieje mu się krzywda". Póki co nie zamierza jednak przestać pracować.
Kulisy decyzji o współpracy z synem
Wons opowiedział również o współpracy z synem - Jakubem. Prywatnie jest to partner aktorki Anny Muchy.
Grzegorz Wons zdradził, że najpierw z synem zagrali razem w jednym spektaklu, nad którym czuwał jako reżyser, a w kolejnym występują ramię w ramię. Przyznał, że przez lata nie chciał, aby syn szedł w jego ślady, jednak ten zrealizował plany po cichu. Aktor przyznał, że syn "nawarzył sobie piwa", ale radzi sobie dobrze, więc on ten wybór akceptuje bez zastrzeżeń.
Tak naprawdę zrobiliśmy jedno przedstawienie razem pod jego reżyserią, a w drugim przedstawieniu gramy razem. Pierwszy raz w życiu grałem z nim, bo nie chciałem, żeby był aktorem. Zrobił wszystko za moimi plecami, ale dobrze sobie radzi, więc proszę bardzo. No, ale nawarzyłeś sobie, chłopcze, piwa, to sobie je wypij. Nie mam z tym żadnego problemu - dodawał.