Hołdys na pogrzebie Morawskiego o jego relacji z Jantar. "Wielu wie"
Zbigniew Hołdys podczas pogrzebu Wojciecha Morawskiego z zespołu Perfect wspominał jego przeszłość. Jak relacjonował "Fakt", muzyk nieoczekiwanie nawiązał do pobytu w USA i wypadku lotniczego Anny Jantar, z którą jego przyjaciel "był blisko związany".
Wojciech Morawski był jednym z założycieli grupy Perfect. Zmarł 3 kwietnia 2026 roku w wieku 76 lat. Pogrzeb odbył się 10 kwietnia. Wśród żałobników był przyjaciel zmarłego, Zbigniew Hołdys. Wygłosił osobiste przemówienie, w którym wspomniał o wyjeździe muzyka za ocean.
Nagraliśmy jako Perfect pierwsze utwory, a potem wyjechaliśmy do Stanów Zjednoczonych w sumie na półtora roku — relacjonował "Fakt".
Zbigniew Hołdys wrócił pamięcią do 1980 roku, gdy doszło do katastrofy lotniczej samolotu wracającego z USA do Warszawy. Jedną z ofiar była Anna Jantar, ówczesna żona Jarosława Kukulskiego.
W drugiej połowie naszego pobytu zdarzyła się rzecz straszna. Ania Jantar zginęła w katastrofie lotniczej, a była blisko związana z Wojtkiem Morawskim, o czym wielu ludzi wie — przemawiał.
Hołdys zdradził, co Morawski robił po śmierci Jantar
74-latek nie sprecyzował, o jaki rodzaj relacji chodziło. Ujawnił, że śmierć artystki wpłynęła na jego przyjaciela. Wspominał, że Wojciech Morawski "zareagował w sobie właściwy sposób". Emocje wyładowywał podczas treningów.
Poza wstrząsem, który był po prostu nieunikniony, zaczął ćwiczyć na perkusji o wiele więcej niż zwykle oraz udał się do chicagowskiego mistrza taekwondo, czyli tej sztuki walki, i tam rozpoczął diabelski, przepraszam, ale trzeba to tak nazwać, trening, który pozwolił mu w trzy miesiące osiągnąć coś, co się osiąga w sześć miesięcy. Mianowicie zdobył tam pierwszy żółty pas — opowiadał podczas pogrzebu.
Zbigniew Hołdys zaznaczył, że przytoczona przez niego dramatyczna historia była jedną z wielu, którym na życiowej ścieżce Wojciech Morawski dzielnie stawiał czoła. Zapamięta go jako człowieka, którego nic do końca nie złamało.
Tych dramatów, jak powiedziałem, było sporo, ale przygód było co niemiara — podsumował.