Zdjęcia Isbister zaczęły krążyć w sieci w 2011 r. Wówczas 21-latka została zatrzymana m.in. za niebezpieczną jazdę i nieuregulowanie mandatu za przekroczenie prędkości. W kolejnych miesiącach kobieta wielokrotnie miała problemy z prawem.
Jej sprawy dotyczyły m.in. podejrzeń o kradzież, posiadanie akcesoriów związanych z narkotykami oraz kokainy. Wśród innych zarzutów i wykroczeń pojawiały się także prowadzenie samochodu z zawieszonym prawem jazdy, posługiwanie się fałszywymi danymi oraz naruszanie warunków okresu próbnego.
Zdjęcia z aresztu przyniosły jej ogromną popularność
W pewnym momencie fotografie Isbister trafiły do magazynu "Maxim", który umieścił je w zestawieniu atrakcyjnych osób mających problemy z prawem. Jej zdjęcia szybko zaczęły zdobywać popularność w internecie.
Sama Sara Jane Isbister przyznawała później, że jej problemy były w dużej mierze związane z uzależnieniem od narkotyków. W rozmowie z "The Sun" opowiadała, że trudny okres w jej życiu zaczął się po śmierci ojca, którego uważała za swojego najlepszego przyjaciela.
Jako nastolatka pracowała m.in. jako kelnerka w Hooters, później zajmowała się obsługą baru, a następnie pracowała jako striptizerka. Jak twierdziła, właśnie wtedy miała kontakt ze środowiskiem, w którym pojawiały się narkotyki.
– Wszystkie problemy w moim życiu wynikały z używania narkotyków – mówiła.
W wieku 21 lat miała również przeżyć niebezpieczną sytuację z trzema mężczyznami. Według jej relacji zaproponowali jej opuszczenie klubu i wspólny wyjazd w zamian za większe pieniądze. Kobieta szybko zorientowała się, że oczekiwali od niej seksu. Twierdziła, że udało jej się ich przestraszyć, udając, że ma broń, a następnie zabrała im 500 dolarów.
– Nie zdawałam sobie wtedy sprawy z prawdziwych konsekwencji. Byłam po prostu lekkomyślna – wspominała.
Internetowa sława miała też ciemną stronę
Popularność zdjęć sprawiła, że przeszłość Isbister zaczęła żyć własnym życiem. W 2012 r. jej fotografiami zainteresował się m.in. Perez Hilton, porównując ją do Angeliny Jolie.
Kobieta kilka lat później nagrała materiał, w którym próbowała sprostować krążące na jej temat informacje. Jak twierdziła, otrzymywała nawet groźby śmierci. W internecie pojawiały się również fałszywe pogłoski dotyczące rzekomego zabijania zwierząt czy podpalenia domu.
– Jestem po prostu zwyczajną dziewczyną, która ma hobby i marzenia jak każdy. Tyle że moja przeszłość została publicznie ujawniona w internecie – mówiła.
Popularność przyniosła jej także nietypową korespondencję. Sara otrzymywała listy od więźniów, w tym osób skazanych za zabójstwa. Część z nich była życzliwa i ostrzegała ją przed konsekwencjami dotychczasowego życia. Inne wiadomości miały jednak charakter obsesyjny i budziły strach.
Tak wygląda jej życie 15 lat później
Dziś Sara Jane Isbister odcina się od wizerunku, który przyniosły jej zdjęcia z aresztu. Według jej profilu na LinkedIn jest artystką wizualną i pisarką, zajmującą się również marketingiem marek. Ma także wieloletnie doświadczenie w obsłudze klienta.
Sama podkreśla, że jej obecne życie niewiele ma wspólnego z tym, które prowadziła jako młoda kobieta.
– Moje życie jest teraz tak bardzo odległe od tych zdjęć z aresztu – przyznała.
Isbister mówi, że została wychowana w oparciu o określone wartości, ale w młodości celowo przesuwała granice i szukała coraz mocniejszych doświadczeń. Dziś koncentruje się przede wszystkim na sztuce i pisaniu.
Z perspektywy czasu żałuje jedynie, że w okresie swoich największych problemów nie poświęcała więcej uwagi budowaniu przyszłej kariery.