Kręcą nowy film? Szukali sobowtórów kard. Dziwisza i Brauna
W polskiej kinematografii znów zawrzało. Tajemnicze ogłoszenie castingowe o poszukiwaniu statystów podobnych do Grzegorza Brauna i Stanisława Dziwisza rozpaliło internetowe spekulacje. Nieznana produkcja, konkretna stawka i lawina komentarzy tylko podsyciły ciekawość.
Na polskiej scenie filmowej pojawiły się ostatnio sygnały sugerujące, że trwają przygotowania do nowej produkcji. Uwagę internautów przykuło ogłoszenie opublikowane na jednej z facebookowych grup castingowych, w którym poszukiwano statystów - mężczyzn podobnych do dwóch bardzo rozpoznawalnych postaci życia publicznego: Grzegorza Brauna oraz kardynała Stanisława Dziwisza.
Z ogłoszenia wynikało, że dzień zdjęciowy miał być wynagradzany kwotą 1128 zł netto za około dziewięć godzin pracy. Rekrutację prowadziła On Set Agency - Agencja Statystów, Epizodystów i Aktorów, znana z obsługi wielu produkcji filmowych i serialowych. Nie ujawniono jednak żadnych szczegółów dotyczących samego projektu. Nie wiadomo, jaki film jest kręcony, ani kto stoi za jego realizacją, co tylko podsyciło falę spekulacji.
Kard. Stanisław Dziwisz to nie tylko doktor teologii, ale również wieloletni sekretarz i kapelan arcybiskupa metropolity krakowskiego Karola Wojtyły w latach 1966–1978, a następnie osobisty sekretarz papieża Jana Pawła II w latach 1978–2005. Z kolei Grzegorz Braun to polityk, reżyser, scenarzysta, nauczyciel akademicki i publicysta, a także kandydat na urząd prezydenta, poseł na Sejm oraz poseł do Parlamentu Europejskiego X kadencji. Obaj są postaciami wyrazistymi, budzącymi silne emocje.
Brak oficjalnych informacji sprawił, że pod postem szybko zaczęły pojawiać się komentarze pełne domysłów i ironii. Wśród reakcji pojawiły się m.in. takie wpisy jak: "Nowy Vega?", "Vega coś znowu szykuje?", "Grać takie osobistości wymaga ogromnej znajomości postaci w rzeczywistości. Takie wynagrodzenie to wstyd, a kto się zgodzi na zagranie, to najwidoczniej musi mieć duże problemy finansowe". Inni podchodzili do sprawy z dystansem i humorem: "Raczej nikt się nie przyzna do podobieństwa" czy "Myślę, że za 1128 zł netto to sam Dziwisz by przyjechał" - czytamy w komentarzach.