Ksiądz i nauczyciele ją wyśmiewali. Bożena z "Sanatorium" czuła się gorsza
Bożena w pierwszych odcinkach "Sanatorium miłości" dała się poznać jako osoba pozytywna i pogodna. Niestety, pod jej uśmiechem kryją się smutne doświadczenia. W rozmowie z TVP wróciła do dzieciństwa pełnego przemocy i biedy. "Byłam wyśmiewana przez kolegów, nauczycieli, a nawet księdza" - zaczęła.
Bożena z "Sanatorium miłości" dzieciństwo spędziła w Borach Tucholskich. Pamięta, że okolica była piękna, ale na miejscu "nie było niczego" i wszędzie było daleko. Problem odległości był niczym w porównaniu z tym, co jako mała dziewczynka przeżywała w domu.
Mama często mnie krytykowała, moje rodzeństwo też. Potrafiła wobec nas używać takich słów jak nieudacznik, niedorajda. Była nerwowa, biła za byle co. Nawet za to, że źle założyliśmy skarpetki, idąc do kościoła. A po mszy dostawaliśmy od niej kolejną "nagrodę", bo się źle zachowywaliśmy — mówiła w TVP.
Uczestniczka 8. sezonu "Sanatorium miłości" nie ukrywała, że przez to nabawiła się wielu kompleksów. Wpływ na niskie poczucie własnej wartości miało również poniżanie, z jakim zderzała się w szkole.
Wstawaliśmy bardzo rano, by wydoić krowy o szóstej, potem się umyć i iść do szkoły. [...] Była bieda. Czułam się gorsza od innych. W szkole odbierało mi głos. Nawet gdy znałam odpowiedź, bałam się zgłosić na lekcjach. [...] Wychowawczyni zapytała nas, jakie mamy pochodzenie. Kiedy powiedziałam, że chłopskie, widziałam jej uśmiech – pełen pogardy. To było dla mnie okropne przeżycie. Byłam przez to wyśmiewana przez kolegów z klasy, przez nauczycieli, a nawet księdza — wspominała.
Bożena z "Sanatorium miłości" przez 20 lat mieszkała z mężem w domu teściów. Gdy podejmowała rozmowy o potencjalnej wyprowadzce, odmawiał jej. Seniorka uważa, że był pod dużym wpływem rodziców.
Chciałam, żebyśmy się wyprowadzili, ale teściowie zagrozili mojemu mężowi, który był jedynakiem, że jeśli się wyprowadzimy, to oni nie będą mieli już syna. W końcu powiedziałam: "dość", i wybudowaliśmy mieszkanie na drugim piętrze ich domu — opowiadała.
Bożena z "Sanatorium miłości" miała raka. Zachorował też jej mąż
Podopieczna Marty Manowskiej zachorowała na nowotwór, jednak leczenie przyniosło pozytywne skutki. Jej mąż jakiś czas później usłyszał identyczną diagnozę od lekarzy. Los miał dla niego inny scenariusz.
Moja choroba go załamała, stracił wręcz chęć do życia. Gdy sam zachorował, zignorował to. I nic mi nie powiedział. Zrobił prześwietlenie płuc, było widać zmiany, ale nie poszedł do lekarza. Zmarł na raka. Od czterech lat jestem wdową — podsumowała.
Bożenę oraz pozostałych kuracjuszy widzowie TVP1 mogą oglądać co niedzielę o 21:25. Jak sądzicie, uda jej się poznać nowego towarzysza życia?