Kuriozalna sytuacja w Polsacie. Ibisz wpadł w wielkie zdziwienie
"Awantura o kasę" ma kolejną edycję. W niedzielę do rywalizacji stanęły drużyna niebieskich, zielonych i żółtych. Do zadziwiającej sytuacji doszło przy licytacji podpowiedzi. Czegoś takiego Krzysztof Ibisz jeszcze nie widział.
W "Awanturze o kasę" zdarzały się różne dziwne sytuacje. Chyba największą wpadką zaliczyła pani Renata Maron licytując pytanie, gdy miała wielką przewagę nad konkurentami. Drużyna żółtych mająca kolosalną przewagę nad "niebieskimi", zamiast ich zablokować, krzyknęła "va banque". Na ich koncie było wówczas 25 900 zł, przy zaledwie 800 zł tych drugich. Po udzieleniu błędnej odpowiedzi z kategorii "motoryzacja", Maronowie odpadli z teleturnieju Polsatu, a wielka pula z pytania przeszła do rywali, dzięki czemu to oni trafili do finału.
Maronowie nie załamali się porażką. Potem brali udział m.in. w "Familiadzie", "Postaw na milion" i "Va Banque".
Teraz była podobna sytuacja jeśli chodzi o przewagę w zgromadzonych pieniądzach. "Niebiescy" mieli 22900 zł, a ich konkurenci - "Żółci", jedynie 1400 złotych. Mogłoby się zatem wydawać, że drużyna z mniejszą ilością gotówki, nie jest zainteresowana grą. Wówczas kapitan drużyny krzyknął "va banque", pozbywając się tym samym dalszego udziału w teleturnieju Polsatu.
- Pomylił się pan, Panie Marku? - zapytał kapitana Krzysztof Ibisz. Wówczas pani Magdalena z drużyny żółtych powiedziała, że nie, gdyż chcą ją sprzedać. Wówczas gospodarz "Awantury o kasę" uświadomił ich, że jest to niezgodne z regulaminem.
- Przyznam, że to najdziwniejsze zagranie jakie pamiętam. Nie, były jeszcze dziwniejsze, ale nie będę wspominał - powiedział Ibisz. Podpowiedź została im więc jedynie jako pamiątka.