Monika Richardson krytykuje programy śniadaniowe. "Chłopcy do wynajęcia"
Monika Richardson ostro oceniła kondycję polskich programów śniadaniowych. Była prowadząca "Pytania na śniadanie" nie szczędziła gorzkich słów pod adresem dawnych kolegów z branży. — Marcin Prokop i Dorota Wellman wiosny nie czynią. A reszta państwa jest chłopcami i dziewczynkami do wynajęcia — stwierdziła.
Najważniejsze informacje
- Monika Richardson oceniła kondycję programów śniadaniowych i ich prowadzących.
- Wskazała Marcina Prokopa i Dorotę Wellman jako wyjątki, ale mówi o braku osobowości reszty.
- Jej zdaniem wielu prowadzących ma problemy z dykcją i rozpoznawalnością.
Monika Richardson, dawna gwiazda porannych pasm, wróciła do tematu telewizji śniadaniowej i postawiła mocną diagnozę. W rozmowie z "Faktem" podkreśliła, że dzisiejsze formaty tracą charakter, a prowadzący nie budują rozpoznawalnej tożsamości programów. Była gospodyni "Pytania na śniadanie" mówi, że brakuje wyraźnych osobowości, które niosłyby poranki dużych stacji.
Monika Richardson krytykuje programy śniadaniowe
Główny zarzut Richardson dotyczy jakości prowadzenia i doboru twarzy antenowych. Wskazuje, że wyjątkiem jest duet znany z komercyjnej stacji, ale ogólny obraz ocenia negatywnie. Według niej to właśnie osobowości napędzają śniadaniówki, a dziś tego elementu brakuje. Ocena dotyczy zarówno stylu prowadzenia, jak i podstaw warsztatowych.
W swoich słowach Richardson wyróżniła jeden duet, jednak zaznaczyła, że to za mało, by odmienić cały rynek.
Marcin Prokop i Dorota Wellman wiosny nie czynią. A reszta państwa jest chłopcami i dziewczynkami do wynajęcia. A reszta państwa jest chłopcami i dziewczynkami do wynajęcia, którym nie udało się stworzyć żadnej tożsamości tego programu - stwierdziła w rozmowie z "Faktem".
Dodała też: "Najsmutniejsze jest to, że nie ma osobowości wśród prowadzących te programy" - zaznaczając, że widz powinien natychmiast wiedzieć, kto jest na antenie i z jakim stylem się to kojarzy.
Richardson zwróciła uwagę na rzemiosło. "Co drugi prowadzący sepleni albo nie mówi dobrze po polsku, albo nie wiadomo jak się nazywa, albo nie wiadomo, kim jest..." - wyliczyła. Jej zdaniem podstawy pracy w telewizji, jak dykcja i autoprezentacja, mają kluczowe znaczenie, bo bez nich trudno zbudować wiarygodność i relację z widzem o poranku.
Była gospodyni "Pytania na śniadanie" nie ukrywa, że odbiór porannych pasm budzi w niej rozczarowanie. "Im bardziej oglądam, tym bardziej jest mi smutno" - podsumowała.