Władysław Hańcza miał inne nazwisko. Strata 34-letniego syna i wróżba śmierci

Władysław Hańcza naprawdę nazywał się Tosik. Zanim stał się rozpoznawalnym aktorem, studiował polonistykę na Uniwersytecie Poznańskim. W 1966 r. przeżył olbrzymią tragedię, gdy zmarł jego zaledwie 34-letni syn, Władysław junior. Wierzył także w przepowiednię o własnej śmierci.

Władysław Hańcza w latach 70.Władysław Hańcza w latach 70.
Źródło zdjęć: © PAP | Miros�aw Stankiewicz
Maciej Gąsiorowski
  • To cykl "Niezapomniane historie", w którym przybliżamy losy znanych polskich aktorów, piosenkarzy, dziennikarzy czy też sportowców i polityków.
  • W kolejnym odcinku prezentujemy losy Władysława Hańczy. Z artykułu dowiecie się o tajemnicy jego nazwiska oraz o śmierci jego syna.
  • Nowe odcinki cyklu w każdy piątek o godz. 8:00 na rozrywka.o2.pl.

Władysław Hańcza urodził się w 1905 r. w rodzinie związanej z pracą w przemyśle włókienniczym. Imię nosił po ojcu Władysławie Tosiku. Jego matka, Karolina, miała takie samo nazwisko panieńskie jak jego pierwsza żona. Aktor swoje pierwsze kroki teatralne stawiał w Wielkopolsce. Na początku lat 30. wrócił do rodzinnej Łodzi i wtedy zaczął posługiwać się pseudonimem Hańcza.

W czasie okupacji pracował w Warszawie jako magazynier i konwojent. Równolegle brał udział w konspiracyjnych programach poetyckich. Co istotne, nazwisko Tosik zmienił formalnie dopiero po wojnie, aktem nadanym przez prezydenta Łodzi. Zanim rozpoczął karierę filmową, był także lektorem w Polskiej Kronice Filmowej.

Od teatru do kina. Pierwsze znane role przed Kargulem

Hańcza zyskał rozpoznawalność w kinie jeszcze zanim publiczność zobaczyła go jako Kargula. Wśród tytułów, z którymi bywa kojarzony z tego okresu, wymienia się m.in. "Żołnierza zwycięstwa" (1953) oraz "Popioły" (1965). Dopiero potem przyszedł czas na rolę, która na lata przykleiła mu konkretną twarz i charakterystyczny temperament.

"Sami swoi" i tajemnica głosu w pierwszej części trylogii

Przełomem okazała się rola Władysława Kargula w trylogii Sylwestra Chęcińskiego: "Sami swoi", "Nie ma mocnych" i "Kochaj albo rzuć". Popularność była ogromna, ale początkowo mało kto zdawał sobie sprawę z kulis pierwszego filmu. Reżyser uznał, że Hańcza nie mówi z akcentem kojarzonym z Kresowianami, dlatego w "Samych swoich" nie słyszymy jego własnego głosu. Dubbing wykonał wtedy Bolesław Płotnicki.

W kolejnych częściach sytuacja się zmieniła: aktor opanował już dialekt i nie trzeba było zastępować go innym głosem. Po sukcesie "Samych swoich" Hańcza pojawiał się w wielu głośnych produkcjach. Wśród nich wskazuje się m.in.: "Stawka większa niż życie", "Pan Wołodyjowski", "Chłopi", "Potop" i "Czterdziestolatek".

Związki Hańczy: małżeństwa, wojenne rozstania i głośny romans

Pierwszą żoną Hańczy była Helena Chaniecka, gwiazda przedwojennych teatrów. Ich małżeństwo formalnie przetrwało blisko 20 lat i zakończyło się w 1948 r., choć w praktyce aktor wcześniej związał się z Barbarą Ludwiżanką. Wojna rozdzieliła tę parę: Ludwiżanka trafiła na przymusowe roboty do III Rzeszy, a Hańcza do obozu pracy w Chociebużu. Po rozwodzie mógł wreszcie sformalizować relację z Ludwiżanką, ale nie oznaczało to spokoju w życiu prywatnym.

Głośny był romans aktora z Elżbietą Barszczewską, przyjaciółką Ludwiżanki. Hańcza w rozmowie opublikowanej w magazynie "Film" mówił o kobietach wprost: - Ja kobiety lubię, mając pełną świadomość ich wad. Ich psychika, z całym balastem typowo niewieścich ułomności, wzrusza mnie oraz jednocześnie czyni bardziej wrażliwym i tym samym chyba lepszym - mówił Hańcza na łamach magazynu "Film".

Małżonkowie nie mieli wspólnych dzieci. Z Heleną Chaniecką aktor miał natomiast syna, Władysława juniora, który próbował sił jako początkujący aktor.

Syn Władysława Hańczy i historia grobu w Krakowie

Choć Hańcza nie utrzymywał kontaktu z synem, jego nagła śmierć w wieku 34 lat bardzo nim wstrząsnęła. Z czasem aktor miał mieć do siebie pretensje o to, że nie był dobrym ojcem i długo nie potrafił poradzić sobie z poczuciem winy. Wspominano także, że poszedł do wróżki, która powiedziała mu, kiedy umrze.

Była żona i syn zostali pochowani na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Grób Władysława juniora z 1966 r. był w złym stanie i groziła mu likwidacja, bo przez 35 lat nie opłacano mogiły. W 2021 r., jak podawano, Obywatelski Komitet Ratowania Krakowa wpłacił zaległe 2720 zł, co przedłużyło ważność grobu do 2026 r. Wątek przedwczesnej śmierci syna Hańczy bywa zestawiany z innymi tragediami dotyczącymi aktorów "Nie ma mocnych": syn Wacława Kowalskiego zginął w wypadku samochodowym w wieku 26 lat, syn Jerzego Turka zmarł w wieku 13 lat, a syn Aleksandra Fogla popełnił samobójstwo w wieku 33 lat.

Grób syna Władysława Hańczy
Grób syna Władysława Hańczy © Wikipedia

Choroba po wakacjach na Sycylii i śmierć aktora

Hańcza zachorował nagle po wakacjach na Sycylii, na które pojechał z żoną. Trafił do szpitala i, jak wspominano, miał świadomość, że już z niego nie wyjdzie. W tym czasie wracała też przepowiednia wróżki, według której miał odejść w wieku 72 lat.

Moja zachłanność wynika z pośpiechu. Kto wie, co komu pisane? Przepowiedziano mi, że umrę w siedemdziesiątym drugim roku życia, niewiele czasu zostało, by cieszyć się uśmiechami losu - mówił Hańcza.
Grób Władysława Hańczy i Barbary Ludwiżanki
Grób Władysława Hańczy i Barbary Ludwiżanki © Wikipedia

Aktor zmarł 19 listopada 1977 r. i spoczął na Starych Powązkach w Warszawie.

O tym, że nie żyje, jego żona dowiedziała się dopiero po zagranym przedstawieniu. - Gdy wchodziłam na scenę, koledzy już wiedzieli, że mąż nie żyje. Następnego dnia też grałam. Tak było mi lżej - wspominała.

W 1990 r. w tym samym grobie pochowano także Barbarę Ludwiżankę. Niedaleko znajduje się również grób Elżbiety Barszczewskiej.

W kolejnym odcinku cyklu "Niezapomniane historie" przedstawimy losy Wacława Kowalskiego. Z artykułu dowiecie się o tragedii związanej ze śmiercią syna. Przeczytacie o tym już 4 sierpnia o godz. 8:00.

Wybrane dla Ciebie