Zielińska zdradziła, jak dostała rolę w "Ranczu". Miała konkurentki?
Grażyna Zielińska odgrywała postać babki zielarki w serialu "Ranczo". Pojawi się też w powstającym 11. sezonie. 73-letnia aktorka w Vox FM wróciła do początków serialu i zdradziła, jak zdobyła tę rolę. Skomentowała również brak Pawła Królikowskiego i Franciszka Pieczki.
Grażyna Zielińska jako babka zielarka zapadła w pamięć fanom "Rancza". Okazuje się, że reżyser Wojciech Adamczyk od początku widział ją w tej roli. Mimo to początkowo zostały przeprowadzone castingi, w których aktorka nie wzięła udziału, a swoich sił próbowały jej konkurentki.
Nawet pytałam kiedyś Wojtka, czy na tę rolę były jakieś castingi, ponieważ ja propozycję przyjechania na próby dostałam po prostu na maila. Wojtek odpowiedział mi, że wcześniej oczywiście organizowano inne castingi, jednak dodał: "Ja od początku wiedziałem, że to ty będziesz grała". Znałam Wojtka Adamczyka z dawnych lat, kiedy reżyserował jeszcze spektakle dyplomowe, które wychodziły bombowo - wspominała w Vox FM.
Grażyna Zielińska ucieszyła się z tej współpracy, bo Wojciech Adamczyk to według niej "najwyższa reżyserska półka". Powrót na plan po 10 latach to dla niej kolejny powód do radości. Losy bohaterów serialu, jak podkreśliła, wreszcie zostaną zakończone.
Scenariusz po tych dziesięciu latach został oczywiście uaktualniony, trochę pozmieniany, ale warto było. [...] To będzie historia definitywnie zamykająca cały projekt pod tytułem "Ranczo". Dla widzów wszystko stanie się jasne i nie trzeba będzie nas już wszędzie zaczepiać i dopytywać o ciąg dalszy. [...] Projekt zostanie zamknięty i to będzie koniec. Nic więcej już nie powstanie - mówiła.
Zielińska rozmawiała na planie "Rancza" o Królikowskim i Pieczce
Grażyna Zielińska dodała, że historię "Rancza" należy zamknąć "bez względu na śmierć Pawła Królikowskiego i Franciszka Pieczki" i inne wypadki losowe, które dotknęły aktorów z obsady. Na razie nie wie nic o tym, by wspomnianych odtwórców Kusego i Stacha Japycza pożegnano w serialu w specjalny sposób.
Rozmawialiśmy o nich na planie dobrze, z ogromną radością, że mieliśmy możliwość z nimi pracować. Myślę, że to ostateczne zakończenie bardzo by ich ucieszyło. [...] Jeden przeżył więcej, drugi mniej, jeden ich poznał bliżej, inny nie, bo przecież nie wszyscy mieliśmy wspólne sceny. [...] Nie wiem, czy w samym serialu będzie jakieś specjalne pożegnanie lub napisy dedykowane. Ja skupiam się na swoim zadaniu - podsumowała.