Lilla z "Sanatorium miłości" o mężu tyranie. "Skatował mnie. Nie byłam mu dłużna"
Lilla, uczestniczka 8. edycji "Sanatorium miłości", opowiada o bolesnych doświadczeniach z dwóch małżeństw. Drugi z mężów znęcał się nad nią psychicznie i fizycznie. Mimo trudności, nie traci wiary w znalezienie prawdziwej miłości.
Przeszłość pełna wyzwań
Lilla, znana z pogody ducha uczestniczka "Sanatorium miłości", dzieli się swoimi przeżyciami z dwóch małżeństw, które okazały się traumatyczne.- Pierwsze małżeństwo zawarłam w wieku 18 lat z człowiekiem, którego nie kochałam" - wspomniała w rozmowie z Radiem VOX. Relacja zaczęła się komplikować od samego początku, przez co w końcu zdecydowała się na rozwód cywilny.
Wyszłam za Jurka, mojego pierwszego męża, bez miłości, z rozpaczy. Wszystko zaczęło się knocić od razu. Problemy zaczęły się już na ślubie cywilnym. Ja mieszkałam w Sosnowcu, a on pod Krakowem. Spotykaliśmy się raz na dwa, trzy tygodnie. To było weekendowe małżeństwo (...) W końcu wniosłam o rozwód cywilny. (...) Przez kolejne cztery lata prowadziłam sprawę o unieważnienie ślubu kościelnego. Straciłam siedem lat życia. - dodała.
Trudne doświadczenia z drugim mężem
Drugie małżeństwo przyniosło jeszcze większe wyzwania. Po początkowych czterech latach zaczęły się problemy. Mąż kontrolował każdy aspekt życia rodziny, co zakończyło się przemocą fizyczną. - Był kierownikiem GS-u i gdzie podupadała piekarnia, tam nas przerzucali, żeby ją podciągnął. Czasem nie zdążyłam się rozpakować, a już pakowałam się do następnego - mówiła Lilla.
Przemoc fizyczna
Kiedy moja córka trochę podrosła, zaczęło się jej szkolenie. Jak można kazać trzylatce pościelić tapczan? Kiedy mówiłam, że nie ma takiej opcji, zaczęłam dostawać w twarz. (...) Uciekłam raz, ale uprosił mnie i ubłagał. Mówił, że wie, co zrobił i jak to naprawić. No i wróciłam do domu. Urodziłam syna i wtedy już w ogóle się porobiło. Coraz częściej startował do mnie z rękami, nieraz po uderzeniu traciłam przytomność. Pewnego pięknego razu, kiedy już nie wytrzymałam, skatował mnie. Nie byłam mu dłużna, oddałam, ile mogłam. Po tej sytuacji rzuciłam kluczami, spakowałam dzieci i powiedziałam: "Dość. Nikt więcej nie będzie się nade mną wyżywał" - odważyła się powiedzieć.
Nowy początek w "Sanatorium miłości"
W programie "Sanatorium miłości" Lilla odkryła wsparcie i koleżeńską więź z innymi uczestnikami. "Dobraliśmy się od samego początku" - mówi o relacjach, które stworzyły się podczas nagrań, mimo trudności związanych z nieporozumieniami z jedną z uczestniczek, Barbarą.
Trudna relacja z uczestniczką
Barbara od samego początku zatruwała mi życie. Właściwie to miałam przez nią zatrute całe dziesięć dni. To była bardzo poważna sprawa. Towarzystwo się od nas odcięło, wszyscy zamykali się praktycznie na klucz w swoich pokojach. Gdy nie mieliśmy nagrań, zostawałam z nią sama w czterech ścianach. To była katorga - wyjawiła.
Przytoczyła także historię z butem, gdy Barbara miała odejść z programu.
Ona wychodziła przez dwa dni. Ósmego dnia, po spacerze z kijkami, rano zrobiła karczemną awanturę, że ktoś ukradł jej buty. Ona myślała, że myśmy specjalnie je schowali, a one leżały w drugiej szafie - wyznała Lilla.