Z okazji 20. rocznicy premiery pierwszego odcinka "Rancza" oraz zbliżającej się 11. serii pojechaliśmy do serialowych Wilkowyj. Jak się okazuje, dom wójta przeszedł generalny remont. Została jedna, bardzo charakterystyczna rzecz. Mieszkańcy wsi przyznają, że twórcy serialu jeszcze nie kontaktowali się w sprawie nowych odcinków.
5 marca 2006 roku wyemitowano pierwszy odcinek "Rancza". Pierwotnie powstało ich tylko 13, ale serial cieszył się ogromnym powodzeniem i ostatecznie doczekał aż 10 sezonów. Jego twórcy już zapowiedzieli, że w połowie tego roku odbędą się zdjęcia do 11. serii, która będzie zwieńczeniem całości.
Miejscem akcji serialu "Ranczo" są słynne Wilkowyje. To oczywiście fikcyjna miejscowość. Główne sceny nagrywano przede wszystkim w Jeruzalu oraz Latowiczu na Mazowszu. To właśnie w tych miejscowościach znajduje się kościół, sklep ze słynną ławeczką, czy dom wójta.
Na razie żadnego kontaktu ze strony producentów nie było, ale w sumie jesteśmy otwarci - mówi o2.pl Piotr Wróblewski, właściciel sklepu U Krysi, który w serialu prowadziła Więcławska. W podobnym tonie wypowiada się ks. Wojciech Olędzki, proboszcz parafii św. Wojciecha Biskupa i Męczennika, kierujący nią od 2022 roku. - Sam jest ciekaw, jak to będzie wyglądało - zapewnia.
Na Rynku udało nam się spotkać kilku fanów "Rancza". Pani Jolanta przyjechała z Białegostoku do Jeruzala z mężem pierwszy raz. - Najbardziej chciałam zobaczyć właśnie sklep i kościół. Co prawda, nie mam już ciśnienia, by koniecznie oglądać kolejny sezon serialu, ale sentyment mam ogromny - mówiła nam.
Paulina przyjechała do serialowych Wilkowyj z miejscowości Mrozy rowerem. Pokonała 15 km, bo z niecierpliwością czeka na kontynuację serialu. Chciała zobaczyć ulubione miejsca z produkcji.
W Jeruzalu miejscowi przekonują, że nie ma tu osoby, która nie byłaby w serialu statystą. - Można mnie zobaczyć w scenie, w której składamy życzenia Kusemu z okazji narodzin córki. W tym roku dojrzałam w telewizji, że pokazano mnie w którymś odcinku, gdy pierwsza wychodziłam z kościoła - śmieje się pani Iwona ze sklepu z pamiątkami.
Miejscowi zdecydowanie najlepiej wspominają Pietrka, czyli Piotra Pręgowskiego. Był sympatyczny, otwarty, nigdy nie odmówił rozmowy i autografu.
We wsi wciąż mieszka Daniel Zawiska, który w serialu grał Jaśka, syna Solejuków. - Na razie nie było kontaktu, ale szczerze mówiąc czekam. Byłoby miło znów pojawić się na ekranie - mówi o2.pl aktor "Rancza". W serialu pojawili się epizodycznie również jego dziadkowie, którzy z dumą mówią o tym, że niemal codziennie oglądają "Ranczo" szukając wnuka. - On był mały, sprytny, od razu go zauważono. Dobrze sobie radził na planie - mówili nam.
Odwiedziliśmy również słynny dom wójta znajdujący się w Latowiczu. To prywatna posesja. W czerwcu ubiegłego roku, nieco za namową fanów, na podwórku otwarto sklep z pamiątkami.
Na razie nie mieliśmy żadnego kontaktu z produkcji. Nasz dom przeszedł generalny remont - mówi o2.pl pani Natalia, córka właścicieli domu zajmująca się sprzedażą pamiątek.
W domu wójta została jedynie niewielka część meblościanki, z której późniejszy prezydent pobierał alkohol. Nasza rozmówczyni wspomina Cezarego Żaka, czyli odtwórcę wójta, jako aktora niezwykle profesjonalnego i sympatycznego zarazem. - Gdy wchodził do naszego domu, z każdym się witał. A to nie było takie oczywiste. Dobre wrażenie zrobiła również pani Viola Arlak (grająca żonę wójta - przyp. red.) - mówi nam.
Córka właścicieli domu wójta była statystką w serialu. Zagrała m.in. w chórze, gdy w kościele śpiewano dla biskupa Sądeckiego oraz na cmentarzu, gdy Czerepach próbował zarobić pieniądze dla parafii. Wówczas pojawiła się obok Stacha Japycza, czyli nieżyjącego już Franciszka Pieczki. Co ciekawe, serialu nigdy od początku do końca nie obejrzała. - Naoglądałam się, jak to wyglądało z tej drugiej strony. Pojawiało się u nas 100 osób z produkcji - zdradza.
Pani Natalia dodaje, że mnóstwo fanów od lat przyjeżdżało zobaczyć dom wójta. Do niedawna można było się zatrzymywać przed bramą. Zdarzały się jednak osoby, które nie potrafiły uszanować prywatności i wchodziły bez pozwolenia. Od czerwca ubiegłego roku właściciele domu wójta sprzedają pamiątki związane z Koziołem, a na zlocie fanów w sierpniu wykonali rekonstrukcję salonu polityka.
Obecnie na miejscu można kupić m.in. koszulki, kubki czy magnes. Wszystko oczywiście licencjonowane. Nasza rozmówczyni zdradza, że jej rodzina będzie oferować niebawem znacznie większy asortyment - będzie większy wybór koszulek, pojawią się breloczki, smycze, czy torby.