Oto "tragiczna" emerytura Bojarskiej-Ferenc. "Nie pracowałam na etacie"
65-letnia Mariola Bojarska-Ferenc zaczęła propagować zdrowy tryb życia w latach 80. i 90. W TVP prowadziła "Studio urody" i "10 minut tylko dla siebie", a później ćwiczyła z widzami "Pytania na śniadanie". Uchodziła za gwiazdę stacji, jednak nigdy nie była tam zatrudniona na podstawie umowy o pracę. To wpłynęło na kwotę jej emerytury. Zobacz wideo.
Mariola Bojarska-Ferenc musi pracować, by na emeryturze utrzymać wcześniejszy poziom życia. Gdyby miała polegać tylko na skromnym świadczeniu, nie mogłaby sobie pozwolić na drogie rzeczy, których dzięki dodatkowym zarobkom sobie nie odmawia.
Już jestem w takim wieku, że zasługuję na to. [...] W jednym roku mogę sobie pozwolić na więcej, w drugim na mniej. Nie będę udawać, że nie mam drogiej torebki, skoro ją mam. Nie będę przecież trzymać w szafie. Uważam, że trzeba doceniać osoby, które kupują sobie dobry zegarek, czy torebkę — mówiła w Pomponiku.
Mariola Bojarska-Ferenc zdradziła, że kwota jej emerytury jest "tragiczna". W materiale wideo dowiesz się, ile co miesiąc wpływa na jej konto z ZUS-u.
Pierwsze doświadczenia zdobyłem jako redaktor portali grupy mediowej Iberion. Z o2.pl i Grupą Wirtualna Polska jestem związany od 2024 roku. Specjalizuję się w tematach rozrywkowych i show-biznesowych. Pochodzę z Podkarpacia, więc mogę z odpowiedniego dystansu obserwować to, co dzieje się w świecie gwiazd. Opowiadam o nich życzliwie, jednak nie daję zwieść się pozorom. W wolnym czasie czytam książki biograficzne i oglądam mecze reprezentacji Polski w piłce nożnej. Masz ciekawy temat? Skontaktuj się ze mną.