Był ojcem "Frytki". Jego matka pisze o "tajemniczych okolicznościach" śmierci

40-letni Bartłomiej Frykowski był cenionym operatorem filmowym i ojcem Agnieszki Frykowskiej znanej z "Big Brothera". Pracował m.in. przy "Panu Tadeuszu" i "Ogniem i mieczem". Zmarł 8 czerwca 1999 r. w szpitalu w Wyszkowie w wyniku ran zadanych nożem w nocy z 7 na 8 czerwca 1999 w posiadłości Karoliny Wajdy w Głuchach pod Warszawą (dawny dworek Cypriana Kamila Norwida).

Bartłomiej Frykowski zginał w wyniku obrażeń doznanych w dworkuBartłomiej Frykowski zginał w wyniku obrażeń doznanych w dworku
Źródło zdjęć: © Filmpolski, Wikipedia
Maciej Gąsiorowski

Okoliczności śmierci operatora Bartłomieja Frykowskiego wciąż budzą pytania. Jak wynika z relacji Karoliny Wajdy, do tragedii doszło w jej domu, a śledztwo zakończono po czterech miesiącach. Rodzina i znajomi wskazywali na niejasności oraz możliwe błędy w zabezpieczaniu śladów.

Pierwsze informacje o tym, co wydarzyło się w domu córki Andrzeja Wajdy i Beaty Tyszkiewicz, pochodzą z relacji samej Karoliny Wajdy. Według niej Frykowski miał być tego wieczoru bardzo pijany, choć sekcja zwłok wykazała 0,6 promila alkoholu we krwi.

Relacja Karoliny Wajdy: nóż i rana brzucha

Wajda opisywała, że operator chwiał się na nogach i w pewnym momencie trzymał nóż ostrzem skierowanym w stronę brzucha. - Tego wieczoru był pijany, chwiał się na nogach. Trzymał nóż, skierowany ostrzem do brzucha, obiema rękoma. Odwrócił się do mnie: "Ja ci pokażę mój świat, którego ty nie widzisz" - powiedział i dźgnął się w brzuch - zeznała w śledztwie.

Dodała, że po uderzeniu usiadł na krześle, wyjął nóż i trzymał się za brzuch. - Myślałam, że udaje. Ale on podniósł koszulkę, zobaczyłam trochę krwi i jelita wychodzące na zewnątrz. Rana mogła mieć około 6 cm - cytuje jej słowa "Super Express".

Po latach córka reżysera oceniała, że nie był to typowy akt samobójczy. - To raczej chęć zwrócenia na siebie uwagi, która zakończyła się takim skutkiem. Nie wiem, dlaczego to zrobił - mówiła.

Spór o relację z Frykowskim

W tle pojawiały się też rozmowy o tym, jaka była relacja Karoliny Wajdy z filmowcem. Wajda zaprzeczała, by łączyło ich coś więcej niż przyjaźń, ale przyjaciel Frykowskiego ze szkoły przekonywał, że było inaczej. - Twórczego poweru dostał, gdy zaczął spotykać się z Karoliną. Nie wiem, dlaczego później, po tragedii, wyparła się bliższej relacji z Bartkiem - wspominał w "Rzeczpospolitej".

Według tej relacji Wajda miała utrzymywać, że Frykowski był u niej głównie po to, by rozwijać jeździecką pasję, a w dworku w Głuchach spał w saloniku na kanapie.

Matka operatora i zarzuty o niejasności w dochodzeniu

Matka Bartłomieja Frykowskiego, była modelka Ewa Morelle, krytycznie oceniała tempo zakończenia dochodzenia. Śledztwo trwało cztery miesiące, a ona miała uważać, że nie wyjaśniono wszystkich niejasnych okoliczności, które pojawiły się po powiadomieniu pogotowia przez Wajdę i jej przyjaciółkę. Z tego powodu babcia Agnieszki "Frytki" Frykowskiej (obecnie Maja Frykowska-Brzezińska) zerwała kontakt z wieloletnią przyjaciółką, Beatą Tyszkiewicz.

W tym roku rocznica śmierci mojego syna wypadnie w poniedziałek, to zdjęcie było zrobione w Wielkanoc, siedzimy w Głuchach i w tym miejscu zginął w czerwcu w tajemniczych okolicznościach - napisała Ewa Morelle na Facebooku.

Wskazywano też na kwestie, które - zdaniem obserwatorów - mogły zostać zaniedbane podczas działań na miejscu. Wśród zarzutów pojawiały się m.in. brak użycia fluorescencyjnego preparatu do ujawnienia śladów krwi, fakt, że podłoga miała zostać umyta przez Karolinę Wajdę przed przyjazdem policji, brak odcisków palców ofiary na odnalezionym nożu i obecność jednej, niezidentyfikowanej linii papilarnej.

Jeden z oficerów policji oceniał to krytycznie. - Śledztwo było skandaliczne. Na miarę kompetencji posterunku w Głuchach - tłumaczył w prasie, wskazując, że właściwie zabezpieczone dowody mogą wracać do sprawy po latach wraz z rozwojem badań DNA.

Dodatkowo zwracano uwagę, że Karoliny Wajdy nie było na pogrzebie Frykowskiego na Starym Cmentarzu w Łodzi. Krążyły też plotki o zaginionych bilingach i o tym, że część mediów nie nagłaśniała sprawy, gdyż Andrzej Wajda wiedział już o tym, że wkrótce otrzyma Oscara za całokształt twórczości.

Plany zawodowe i wątek USA

Znajomi operatora mieli podkreślać, że Frykowski planował kolejne projekty: proponowano mu realizację filmu reklamowego oraz wyjazd do Stanów Zjednoczonych. W październiku miał starać się tam o odszkodowanie za śmierć ojca, 32-letniego Wojciecha Frykowskiego.

Z przekazanych informacji wynika, że adwokatowi udało się wyegzekwować ok. 1,5 mln dolarów od Charlesa Mansona. W materiale przypomniano, że 9 sierpnia 1969 r. w Los Angeles doszło do zbrodni w willi Romana Polańskiego, w której zginęli m.in. Wojciech Frykowski i ciężarna Sharon Tate.

Wybrane dla Ciebie