W czwartek 23 lipca aktywiści klimatycznego ruchu "Jazda!" przeprowadzili akcję wymierzoną w youtuberkę Angelikę Zając znaną jako Andziaks. Pod jej domem na warszawskim Wilanowie wylali sztuczne odchody, a następnie podobny protest zorganizowali przed jej sklepem, zanieczyszczając witryny. Powodem był m.in. rzekomy nadmierny konsumpcjonizm influencerki.
Na ten incydent zareagowała Joanna Narożna. Nie kryła oburzenia i oceniła, że tego typu działania nie mają nic wspólnego z pokojowym wyrażaniem poglądów. Szczególną uwagę zwróciła na fakt, że w czasie ataku w domu miała przebywać Andziaks z kilkumiesięcznym dzieckiem.
Młoda dziewczyna, będąc w domu sama, z malutkim dzieckiem... Dla mnie to by była trauma. [...] To przekroczenie wszelkich granic i przykład skrajnego fanatyzmu. [...] Bandytyzm w czystej postaci. [...] To nie był przypadek ani emocjonalny wybryk, tylko celowe i powtarzające się działanie - i to jest straszne. [...] Uważam, że osoby odpowiedzialne za to naprawdę powinny ponieść maksymalną karę, jaka im grozi - komentowała na Instagramie.
Żona Dawida Narożnego z zespołu Piękni i Młodzi powtórzyła, że konsekwencje powinny być dotkliwe. Jej zdaniem nie powinny ograniczać się do kosztów usunięcia wyrządzonych szkód. Dodała, że czyn aktywistów z ruchu klimatycznego "Jazda!" powinien być rozpatrywany jako przestępstwo, a nie wykroczenie.
Nie wiem czy wiecie, ale czyszczenie elewacji z pewnością przekroczy 800 zł. Do 800 zł jest wykroczenie, natomiast powyżej 800 zł jest to już przestępstwo, za które grozi od 3 miesięcy do 5 lat pozbawienia wolności. Trzymam mocno kciuki, żeby te osoby dostały maksymalny wymiar kary. Bo to, co się stało, jest po prostu nie do pomyślenia - skwitowała.
Joanna Narożna o incydencie pod domem Andziaks: "Świadome łamanie prawa"
Joanna Narożna na końcu emocjonalnego nagrania zauważyła, że sprzeciw wobec czyichś poglądów lub działalności nie powinien prowadzić do niszczenia czyjejś własności.
Każdy powinien mieć prawo do swoich poglądów, ale za świadome łamanie prawa i niszczenie cudzej własności trzeba ponosić konsekwencje – zarówno prawne, jak i społeczne. [...] Osobiście nigdy nie zatrudniłabym osoby, która dopuściłaby się takiego czynu i zachowywałaby się w ten sposób - podsumowała.