Chajzer ogolił głowę na łyso za radą chatu GPT. To miało pomóc mu w sądzie
Filip Chajzer opowiedział o sądowej walce o kontakt z synem Aleksandrem. Prezenter zdradził, że problemem był jego dawny nałóg, a nieoczekiwaną pomoc znalazła mu sztuczna inteligencja. W podcaście "Bóg w wielkim mieście" wyjawił, dlaczego zgolił głowę na łyso. Chodziło o ważne badanie.
Filip Chajzer w 2015 roku stracił syna. 9-letni Maksymilian zginał w wypadku samochodowym. Prezenter od tego momentu boryka się z problemami emocjonalnymi. Nie ukrywał, że sięgał po narkotyki, by zapomnieć o zmartwieniach.
Te wyznania odbiły się szerokim echem w mediach, ale nie pomogły celebrycie w sądowej batalii z Małgorzatą Walczak (jego byłą partnerką) o opiekę nad swoim drugim synem Aleksandrem. Proces trwał w 2022 roku.
W odpowiedzi drugiej strony przyszły wycinki z gazet, w których sam o tym mówiłem, że tam walczyłem z nałogiem. I to miało stać się jakby podstawą do tego, żebym tego zabezpieczenia [kontaktów z synem — przyp. red.] nie dostał — wspominał Filip Chajzer w podcaście "Bóg w wielkim mieście".
Były gospodarz "Dzień dobry TVN" był zdesperowany, by tak się nie stało. Z pomocą sztucznej inteligencji znalazł sposób, jak udowodnić przed sądem, że nałóg narkotykowy był tylko błędem przeszłości. W tym celu ogolił głowę na łyso, bo tak podpowiedział mu chat GPT. To tylko pozornie nie miało ze sobą związku.
Znalazłem takie laboratorium kryminalistyczne, gdzie pobierają próbki i wysyłają to do sądu, żeby sądowi potwierdzić, czy jesteś czysty w stu procentach i od jakiego czasu. No i pojechałem, bo to w Bydgoszczy jest — opowiadał.
41-latek udał się na badanie, które polegało na wyrwaniu włosów jako próbek. Aby było w pełni miarodajne, oddał wszystkie swoje włosy. Rezultaty okazał się na tyle pomocne, że pomogły w uzyskaniu zgody na kontakty z małym Aleksandrem.
Wiara pomogła Filipowi Chajzerowi
Filip Chajzer ma za sobą wiele momentów zwątpienia i depresji. W tym, by podnieść się z problemów, pomogła mu wiara. Opowiedział, że w jednym z najgorszych okresów życia, gdy osiągnął "duchowe dno", trafił do kościoła.
Byłem w piekle, Bóg mnie wyciągnął — podsumował w podcaście "Bóg w wielkim mieście".