34-letni syn wspomina spotkanie z Rewińskim. "Siedzieliśmy na ławce"
Syn Janusza Rewińskiego w rozmowie z "Faktem" ujawnił, jak wyglądały ostatnie lata ojca. Spędził je w samotności w domu położonym blisko lasu w Mińsku Mazowieckim. Aleksander Rewiński ze wzruszeniem wspomniał o ich spotkaniu.
Janusz Rewiński zmarł 1 czerwca 2024 roku. Chorował na cukrzycę, jednak — co potwierdzają jego znajomi — nie dbał o odpowiednią dietę i nie przykładał wagi do leczenia. Filmowy Siara z "Kilera" odsunął od siebie wielu ludzi i osiadł w zacisznej posiadłości poza Warszawą.
W Mińsku Mazowieckim kupił 12-hektarową działkę, na której znajdował się stary młyn. Aktor wyremontował nieruchomość i stworzył w niej swój azyl. Miał dostęp do stawów rybnych, lasu i łąk. Opiekował się końmi, owcami, kozami, kurami i kaczkami.
On miał kontakt z rodziną, ale separował się od show-biznesu. Był człowiekiem bardzo zamkniętym tak naprawdę. Niewiele mówił o sobie. Myślę, że nie chciał takiego efektu, który spotyka wielu artystów, że w pewnym momencie, gdzie się nie spojrzy, to wychodzi Rewiński z lodówki czy z szafy — opowiadał syn aktora w "Fakcie".
Aleksander Rewiński, zawodowy śpiewak operowy, starał się utrzymywać zażyłe relacje z tatą. To nie zawsze się udawało — artysta stosował surowe metody wychowawcze i uważał, że synowie (miał dwóch) do wszystkiego muszą dojść sami.
Aleksander Rewiński wspomina spotkanie z ojcem
34-letni Aleksandrowi Rewińskiemu w pamięci zostało wiele pozytywnych wspomnień. Jedno z nich dotyczy pozornie zwykłego spotkania, które do dziś wywołuje w nim łzy wzruszenia. Odwiedził posiadłość ojca podczas wakacji.
Bardzo lubię go wspominać z okresu, kiedy rzeczywiście byliśmy troszeczkę częściej razem, jeszcze miałem mniej projektów wtedy. [...] Przyjechałem na wieś, gdzie miał swoje takie właśnie zacisze. [...] Siedzieliśmy po prostu na ławie przy desce serów z piwkiem. Akurat było lato, było dość gorąco, a ja miałem straszną alergię. Tata z oddali zauważył jakiegoś młodego jelenia, który się gdzieś tam kręcił, a ja oczywiście go spłoszyłem, bo mi już po prostu z tej alergii głowa prawie eksplodowała, więc go spłoszyłem kichnięciem. Ale to było jedno z takich uroczych wspomnień — wyznał.