Wygląda jak kopia Rewińskiego. Syn aktora wykonuje ciekawy zawód
Janusz Rewiński zmarł w 2024 roku. Był ojcem dwóch synów. Jonasz pracuje jako dziennikarz TVP World, zaś Aleksander jest cenionym tenorem. W "Dzień dobry TVN" artysta opowiedział o nadchodzącym koncercie, ale fani zwrócili większą uwagę na jego wygląd. Rzeczywiście jest jak kopia ojca?
Aleksander Rewiński ma 34 lata, jest o 8 lat młodszy od brata Jonasza. Ukończył Wydział Wokalny Uniwersytetu Muzycznego w Warszawie, a potem uczęszczał na studia Mozarteum w Salzburgu. Z talentu uczynił pomysł na życie.
Syn Janusza Rewińskiego został artystą operowym, koncertuje w sekstecie proMODERN, gdzie śpiewa jako tenor. Współpracuje też z teatrem operowym La Scala w Mediolanie. Ponadto wykonuje solowe recitale.
Będę występował w Podkowie Leśnej w Muzeum Iwaszkiewiczów w Stawisku. Będę wykonywał pieśni Szymanowskiego, Wolfa, idealne dla tego miejsca. One się pokrywają z zainteresowaniami muzycznymi Jarosława Iwaszkiewicza — poinformował w "Dzień dobry TVN".
Marcin Prokop zauważył, że tata z pewnością byłby dumny z rozwoju kariery swojego młodszego syna. Z kolei internauci zwrócili uwagę, że genetyczne podobieństwo pomiędzy Aleksandrem Rewińskim a tatą, jest uderzające.
Tenor odziedziczył po ojcu nie tylko charakterystyczne rysy twarzy, ale też zbieżny wizerunek, który od razu przywołuje skojarzenia. Podobny kształt twarzy, fryzura, spojrzenie, ale przede wszystkim zarost sprawiają, że trudno ich nie porównywać.
Syn Rewińskiego o dzieciństwie. Czego się nauczył?
Choć obaj są podobni, relacje między nimi nie zawsze były łatwe. 34-latek najlepiej wspomina dzieciństwo. Nie ukrywał, że wiele nauczył się od Janusza Rewińskiego. Dzięki niemu wiedział, że wszystko należy osiągnąć samemu, a nie próbować ułatwić to sobie różnymi koneksjami.
Nie pomagał niczego załatwiać, nie wpychał na skróty, nie wyważał drzwi. Uczył, że trzeba samemu zbudować swoje imię. [...] Z domu wyniosłem coś więcej niż umiejętności, również wartości. Z dzieciństwa pamiętam zdanie, które do dziś noszę w sobie: "Nie bierz wszystkiego, co ci dają". Z początku brzmiało to jak ostrzeżenie. Później zrozumiałem, to była lekcja godności. Że nie wszystko, co jest podane, jest dobre — wspominał w książce pt. "Siara. I nic nie jest jasne".