Czuła się jak oszustka. Felicjańska o karierze w "Królowej przetrwania"
Ilona Felicjańska w 3. odcinku "Królowej przetrwania" skupiła na sobie uwagę uczestniczek. Opowiedziała im o trudnym dzieciństwie, gdy rówieśnicy szydzili z jej wyglądu. Nawet po sukcesie w konkursie Miss Polonia wciąż czuła, że jest niewystarczająca. "Miałam wrażenie, że ja ich oszukuję" - mówiła.
Ilona Felicjańska to 2. wicemiss Polonia z 1993 roku. W drugiej połowie 90. pracowała jako modelka w Polsce, Francji, Niemczech i w Japonii. Później została pisarką i celebrytką, która otwarcie mówiła o walce z chorobą alkoholową. O trudnych początkach opowiedziała też w 3. odcinku "Królowej przetrwania".
Jako dziecko mieszkała z rodzicami we wsi Sromutka w woj. łódzkim. Jej mama była szwaczką, a biologiczny ojciec odszedł od rodziny, o czym dowiedziała się jako nastolatka. Wychowywał ją ojczym. Gdy miała 9 lat, przeprowadzili się do Bełchatowa. Czasów szkolnych nie wspomina najlepiej.
Ja mieszkałam najpierw na wsi. To nie były najlepsze lata mojego życia. Dorastanie, ciągła zmiana szkół, ciągle ta nowa, żyrafa, ta ze wsi, wyróżniająca się, czego nie chciałam. Czułam się samotnikiem, czułam się ciągle odrzucona, czułam się inna. Ja nigdy nie słyszałam, że jestem piękna, że jestem wyjątkowa — opowiadała.
Uroda Ilony Felicjańskiej została zauważona przez koleżanki jej mamy. To za ich sprawą zdecydowała się wysłać zgłoszenie do konkursu Miss Polonia, który otworzył jej drzwi do kariery zawodowej.
Moja mama przyszła z pracy i powiedziała, że koleżanki mówią, że jestem ładna i że może wystartowałabym w konkursie Miss Polonia. A ten konkurs wówczas był jedynym właściwie takim konkursem dającym szansę kobietom. Poczułam całą sobą, każdą komórką, że nie mam wyjścia. Wystartowałam w tym konkursie, to mi otworzyło drzwi nowe, kompletnie nieznane. I nagle wiesz, stajesz naprawdę w tym wielkim świecie, na tych okładkach — relacjonowała.
Felicjańska nie wierzyła w siebie. "Miałam wrażenie, że oszukuję"
Uczestniczki "Królowej przetrwania" słuchały jej historii z dużą ciekawością. Karolina Pajączkowska podkreśliła, że modelka była dla niej autorytetem i dzięki niej również zdecydowała się startować w konkursach piękności. Choć Ilona Felicjańska osiągała kolejne sukcesy, długo nie umiała się z nich cieszyć. Czuła, że na nie nie zasługiwała.
Teraz już wiem, że to, co ja wtedy miałam, jest syndromem oszusta. Że ja naprawdę byłam na wszystkich okładkach, brałam udział w każdym pokazie mody. Wygrałam kilka najlepszych castingów do reklam. A ja przychodziłam do domu i ja miałam wrażenie, że ja ich wszystkich oszukuję. Ja też tak mam wrażenie, że coś złego zrobiłam, jak mi się coś uda — podsumowała.