Gwiazdor Hollywood zalega z czynszem. Nie chce zbiórki pieniędzy. "To żenujące"
Mickey Rourke sprzeciwił się internetowej zbiórce pieniędzy na opłacenie zaległego czynszu. Aktor zapowiedział kroki prawne i poprosił fanów, by nie wpłacali żadnych pieniędzy.
Najważniejsze informacje
- Aktor nazwał zbiórkę na GoFundMe "upokarzającą" i poprosił o jej usunięcie.
- Kampania miała zebrać 100 tys. dol., gdy Rourke mierzy się ze sporem lokatorskim w Los Angeles.
- Rourke zapewnił, że nie poprosi fanów o pieniądze i szuka rozwiązania z prawnikiem.
Mickey Rourke zareagował na wiralową zbiórkę, która miała pomóc mu uniknąć eksmisji za ok. 60 tys. dol. zaległego czynszu. W nagraniu opublikowanym na Instagramie aktor podkreślił, że nie miał o niej wiedzy i nie wyrażał zgody na taką formę pomocy. Celem kampanii było 100 tys. dol., a w sieci błyskawicznie przybywało wpłat.
Brutalne zabójstwo w Warszawie. Wstrząsające szczegóły
Mickey Rourke nie chce publicznej zbiórki
Rourke wyjaśnił, że cała sytuacja go zaskoczyła i zirytowała. Zaznaczył, że nie planuje zwracać się do nieznajomych o wsparcie finansowe i będzie działał przez prawnika, by stronę z darowiznami usunąć. "Byłem zdezorientowany i sfrustrowany tym, jak to powstało. Nie wiedziałem o tym wcześniej" - mówił w wideo, apelując, by nie wpłacać pieniędzy.
Według opisu kampanii organizatorką była Liya-Joelle Jones, przedstawiana jako asystentka menedżerki aktora, Kimberly Hines. W treści wskazano, że zbiórkę uruchomiono za zgodą Rourke’a. Aktor tę wersję kwestionuje i publicznie odciął się od akcji.
Na tle zbiórki toczy się konflikt z właścicielem domu w dzielnicy Beverly Grove. Z dokumentów wynika, że w chwili doręczenia zawiadomienia o eksmisji zaległość miała wynosić 59,1 tys. dol. Miesięczny czynsz miał startować od 5,2 tys. dol., a później wzrosnąć do 7 tys. dol. Właściciel domaga się także kosztów prawnych i rozwiązania umowy najmu.
Aktor przyznał, że po potknięciu finansowym związanym z nieruchomością pożyczył pieniądze od bliskiego przyjaciela. Podkreślił jednak różnicę między prywatną pomocą a publicznym crowdfundingiem. "Nigdy nie poproszę obcych, fanów czy kogokolwiek o ani centa. To nie mój styl" - zapewnił.
W nagraniu Rourke ostro skrytykował sam pomysł zbiórki. "To upokarzające" - stwierdził i dodał, że nie korzysta z takich zewnętrznych źródeł. Zwrócił się też do darczyńców o odzyskanie pieniędzy. Łączna kwota na koncie GoFundMe zbliżała się do 95 tys. dol. jeszcze tego samego dnia.
Wideo stało się także pretekstem do osobistej refleksji aktora o błędach kariery i wieloletniej terapii. Rourke zaznaczył, że nie identyfikuje się już z dawnym wizerunkiem i chce wrócić do pracy. W ostatnich latach pojawiał się w nowych produkcjach filmowych, a część tytułów trafiła do widzów w 2025 r.