O zamieszaniu wokół kontynuacji "Nigdy w życiu!" zrobiło się głośno, gdy okazało się, że Joanna Jabłczyńska nie wróci do roli Tosi, którą grała w filmie z 2004 r. Aktorka opisywała kulisy rozmów z produkcją, a Katarzyna Grochola opublikowała stanowcze oświadczenie i zapowiedziała kroki prawne, zarzucając jej przekazywanie nieprawdziwych informacji dotyczących Agnieszki Żulewskiej.
W tle obecnej dyskusji pojawił się też wątek sprzed dwóch dekad. Grażyna Wolszczak przypomniała, że w 2006 r. przejęła po Danucie Stence rolę Judyty w filmie "Ja wam pokażę!", ale nie wystąpiła w serialowej wersji historii przygotowanej dla TVP rok później.
"Na ulicy dowiedziałam się, że to nie gram ja"
O kulisach tamtej zmiany obsady Wolszczak opowiadała po latach w rozmowie z Magdą Mołek. Podkreślała, że przygotowania do serialu trwały, a ona była przekonana, że wróci do roli.
Miałam kostiumy już poprzymierzane, wszystko porobione. Telewizja robiła serial, a ja się na ulicy dowiedziałam, że to nie gram ja. Paweł Deląg też nie gra, tylko gra Edyta Jungowska - mówiła w rozmowie z Magdą Mołek.
Aktorka zaznaczała, że szczególnie trudne były okoliczności, w jakich dotarła do niej ta informacja. Z jej relacji wynikało, że nikt z produkcji nie przekazał jej tego wprost, a wiadomość usłyszała przypadkiem i dopiero potem zaczęła ją weryfikować.
Ktoś mi powiedział: "Ty podobno nie grasz. Edyta podobno gra". Ja mówię: "Wow" i zaczęłam dzwonić. (...) To było mega bolesne - wspominała.
Zamiast Deląga grającego Adama w serialu wystąpił Radosław Krzyżowski, aktor znany z "Na dobre i na złe". W odróżnieniu od filmowej wersji "Ja wam pokażę!" nie było także Marii Niklińskiej jako Tosi (zamiast niej Julia Kamińska), Cezarego Pazury jako Tomasza (Tomasz Sapryk), a Ulę zagrała Aleksandra Konieczna, a nie Agnieszka Pilaszewska. Nie zmieniono tylko Waldemara Błaszczyka jako Krzysztofa, partnera Uli oraz Krzysztofa Kowalewskiego i Marty Lipińskiej, którzy grali rodziców Judyty.
Wolszczak nie chce oceniać sprawy Jabłczyńskiej
W związku z bieżącym sporem "Fakt" skontaktował się z Grażyną Wolszczak. Aktorka odcięła się jednak od porównywania dwóch sytuacji i podkreśliła, że nie zna szczegółów rozmów dotyczących roli Tosi.
Czy ktoś coś obiecywał? Nic nie wiem, żadnego tła nie znam. Znam tylko całą aferę, że jedni są za, drudzy przeciw. Nie czuję się na siłach, żeby to komentować - powiedziała "Faktowi".
Dodała też, że sama nie chce wracać do własnego doświadczenia sprzed lat.
Nie mam żadnych emocji. To było sto lat temu, skończyło się. Nawet nie chcę do tego wracać - podkreśliła w rozmowie z "Faktem".