Joanna Słowińska mimo problemów ze zdrowiem pozostała aktywna zawodowo niemal do ostatnich dni. Prowadziła zajęcia wokalne i koncertowała. Tuż przed śmiercią zaprosiła fanów na występ, który miał odbyć się 20 lipca. Maciej Miecznikowski nie ukrywał, że trudno mu uporać się ze stratą przyjaciółki.
Joanna Słowińska i ja, Psalm kochania. Asiu, taką Cię zapamiętam na zawsze. A jeszcze pod koniec maja, w środku nocy, w Warszawie, jedliśmy razem pizzę. I martwiłem się wtedy, że zbyt długo czekamy na stolik i że leci na Ciebie dym papierosowy. Chorowałaś od dawna, ale ten ostatni moment i tak przyszedł niespodziewanie i o wiele za wcześnie. Mocno przytulam Jana, Zosię i Stanisława - napisał na Facebooku.
57-latek dodał, że współczuje bliskim zmarłej i ciągle o nich myśli. Rodzina Joanny Słowińskiej poinformowała, że jej pogrzeb zaplanowano na najbliższy piątek, 24 lipca. Rozpocznie się od mszy pożegnalnej o 14:20 na Cmentarzu Rakowickim w Krakowie. Następnie żałobnicy w orszaku przejdą do Alei Zasłużonych, by uczestniczyć w pochowaniu artystki.
Poprosili, by zamiast kwiatów wesprzeć finansowo fundację Anny Dymnej. Po uroczystości pogrzebowej bliscy zaplanowali otwarte spotkanie dla wszystkich uczestników.
Spotkanie na Wesołej w Krakowie. Chcemy stworzyć przestrzeń zarówno na wspólne milczenie, rozmowy, jak i na muzykę: na śpiew, granie – na bycie razem i celebrację życia Joanny - napisali na Facebooku.
Maciej Miecznikowski ma problemy ze słuchem
Maciej Miecznikowski 4 tygodnie temu opisał swoją wizytę w Światowym Centrum Słuchu w Kajetanach, w którym - jak zapowiadał - podda się zabiegowi wszczepienia implantu słuchowego.
Po sześciu wcześniejszych operacjach ostatecznie będę miał wszczepiony implant. Nie ukrywam, trochę się boję. Ale jestem w dobrych rękach - pisał na Instagramie.