"Myła mi plecy, głaskała i dotykała". Potocka o relacji z kobietą
Małgorzata Potocka w wywiadzie dla "Repliki" nie mówiła o rozpoczynającej się przygodzie w "Tańcu z gwiazdami". Skupiła się na wspomnieniu związanym z osobą ze społeczności LGBT. Podczas wyjazdu na obóz sportowy mieszkała z koleżanką, która była lesbijką. "Wiedziałam, że ona mnie kocha" - mówiła.
Małgorzata Potocka opowiedziała się jako zwolenniczka małżeństw dla par jednopłciowych. Aktorka, która jest matką dwóch dorosłych córek, w przeszłości była podrywana nie tylko przez mężczyzn, ale również kobiety. Jedną z koleżanek wciąż pamięta.
To była moja przyjaciółka, już nieżyjąca. Wiedziałam, że ona mnie po prostu kocha. Wyjeżdżałyśmy razem na obozy sportowe — zwierzyła się w "Replice".
Gwiazda serialu "Matki, żony i kochanki" nie ukrywała, że były w bliskiej relacji. Podczas wyjazdu chodziły razem za rękę i były współlokatorkami. Darzyła ją bardzo dużym zaufaniem.
Zawsze, gdy brałam prysznic, wchodziła do mnie do kabiny, myła mi plecy, głaskała i dotykała. Chodziła ze mną za rękę. A w nocy przychodziła do łóżka i przytulała się, mówiąc: "Muszę się do ciebie przytulić, bo inaczej nie zasnę". I zasypiała na moim ramieniu. Wiedziała, że nie jestem lesbijką, więc choć miała dla mnie uwielbienie i miłość, nigdy nie przekroczyła żadnej granicy. Miałam do niej ogromne zaufanie, pewność, że niczego między nami nie zepsuje — wspominała.
Małgorzata Potocka w latach 70. poznała Józefa Rybakowskiego, który został jej pierwszym mężem. Zostali rodzicami córki Matyldy. Małżeństwo nie przetrwało próby czasu. Artystka w 1985 związała się z Grzegorzem Ciechowskim, z którym ma drugą córkę Weronikę.
Potocka komentuje mizerny debiut w "TzG"
1. odcinek 18. sezonu "Tańca z gwiazdami" nie był dla 72-latki dużym sukcesem. Przez jury została oceniona jako ostatnia. Iwona Pavlović przyznała jej 4 na 10 możliwych punktów. Finalnie uzyskała ich 24 na 40. Mimo to nie jest rozżalona.
Jury jest od tego, żeby nas oceniać w sposób profesjonalny. Widzą jakiś błąd, widzą, co jest nie tak. Ja absolutnie rozumiem, że oni mają prawo dawać nam, ile chcą punktów, a my nie jesteśmy rozżaleni. My jesteśmy szczęśliwi. Robimy swoje — skomentowała w Pomponiku.