"O mój Boże". Bosacka testowała carbonarę ze sklepu. Otworzyła pojemnik

Edukatorka żywieniowa, Katarzyna Bosacka, wzięła pod lupę gotową spaghetti carbonarę ze sklepu. Porównała jej skład z tradycyjną włoską recepturą. Zwróciła uwagę na obecność śmietany, niewłaściwych serów, ale przede wszystkim dodatków technologicznych. "Popłuczyny po carbonarze" - komentowała po otwarciu pojemnika.

Bosacka przetestowała gotowe danie spaghetti carbonaraBosacka przetestowała gotowe danie spaghetti carbonara
Źródło zdjęć: © Instagram @katarzynabosacka
Kacper Kulpicki

Katarzyna Bosacka wskazała, że tradycyjna włoska carbonara opiera się na kilku prostych produktach: makaronie, jajkach, guanciale lub pancetcie, pieprzu oraz serze pecorino, ewentualnie parmezanie. Nie odnotowała wszystkich podczas analizy składu gotowego dania ze sklepu.

No i zobaczcie. Makaron spaghetti i sos serowo-śmietankowy? Śmietana nigdy w carbonarze. Sól, stabilizator, chlorek wapnia, bakterie fermentacji mlekowej, barwnik, ser Ementaler. Szwajcar we włoskiej carbonarze, naprawdę? Do tego ser Gouda. Gouda to Holender. [...] Cukier jest nawet, substancja konserwująca, sorbinian potasu. O mój Boże, o mój Boże - odczytywała na Instagramie.

Ekspertka po lekturze tylnej części etykiety przystąpiła do otwarcia pojemnika. Po zdjęciu kolorowego oznakowania nie zachwycił jej ani widok, ani zapach makaronu gotowego do podgrzania w mikrofalówce.

No, tutaj to mamy jakieś, naprawdę, popłuczyny po carbonarze. [...] O, proszę. Pachnie też nie za dobrze. Ciekawe, gdzie oni skitrali tę Goudę i ten Ementaler tutaj. Widzicie? Takie rzeczy... - podsumowała.

Katarzyna Bosacka zastrzegła, że nie wszystkie dostępne w sklepie gotowe dania tego typu są niebezpieczne. Zaleca jednak, by zwracać uwagę na skład - im mniej chemicznych składników, tym lepiej.

"Imitacja". Fani Bosackiej komentują test sklepowej carbonary

Poza tym zachęciła internautów, by sami przyrządzali carbonarę, bo "zdecydowanie warto", a trzeba na to poświęcić raptem "kilkanaście minut". Fani dietetyczki nie ukrywali, że mnogość "carbonaropodobnych" produktów w polskich sklepach jest deprymująca.

"Czekam na takie czasy, kiedy nie będzie można używać nazw dań, które nijak mają się do składu. Może powinno się to danie nazywać makaron z serem i boczkiem i tyle", "Carbonaropodobne coś, co koło prawdziwej carbonary nawet nie stało. Szkoda, że ludzie to jedzą, a nie szukają autentycznych smaków", "To jest gotowcowa imitacja pod rodzime podniebienie, w restauracjach trafia się na podobne mixy ze śmietaną", "Zatrzęsienie tego jest" - komentowali na Facebooku i Instagramie.
Wybrane dla Ciebie