28 maja 2006 roku Robert Janson i Monika Kuszyńska, ówcześni członkowie Varius Manx, wracali z koncertu w okolicach Milcza. Na drodze doszło do wypadku. Pojazd, którym kierował muzyk, wpadł w poślizg i uderzył w drzewo.
Monika Kuszyńska doznał poważnych obrażeń kręgosłupa, doszło do paraliżu nóg. Piosenkarka do dziś porusza się o wózku. Jakiś czas temu wróciła pamięcią do dramatycznych przeżyć. Jak zapamiętała to, co robił wtedy Robert Janson?
Dalsza część artykułu pod materiałem wideo
WIDEOMikołaj Roznerski szczerze o relacji z matką swojego synka. Mają wspólny biznes.
W książce "Drugie życie" artystka nie ukrywała, że czuł się odpowiedzialny za to, co się stało, jednak stał się małomówny. Gdy odwiedzał ją w szpitalu, opowiadał o swoich powypadkowych dolegliwościach (miał złamane żebra) i rehabilitacji. Ona nie chciała tego słuchać, o czym dała mu znać w SMS-ie.
Przytłaczał mnie jego pesymizm i smutek. [...] Pewnego dnia napisałam do niego SMS-a z prośbą, by więcej się ze mną nie kontaktował. Kurtuazyjne rozmowy, relacja budowana na poczuciu winy. To nie miało sensu. Musieliśmy się od siebie uwolnić i zacząć każde żyć swoim życiem. Sądzę, że dla niego była to jednak ulga. Podobnie jak dla mnie — wyznała.
Janson miał depresję po wypadku. Już nie wrócił na szczyt
Robert Janson po tragicznym zdarzeniu długo borykał się ze wspomnianym poczuciem winy. W wywiadzie dla "Vivy!" zdradził, że pojawił się u niego stan depresyjny, jednak podjął się leczenia i zawalczył o siebie.
Gwiazdor Varius Manx poczuł się lepiej i postanowił wrócić do zawodu. Skupił się na komponowaniu muzyki do spektakli teatralnych i filmów ("Dwie korony", "Świadectwo", "Wojna żeńsko-męska").
Nie wrócił już na szczyt, ale spokój i spełnienie odnalazł w życiu rodzinnym oraz duchowości. Nie ma kontaktu z Moniką Kuszyńską, jednak oboje pozytywnie wypowiadają się o sobie w mediach.