Pojawiła się na wózku. To wdowa po słynnym reżyserze
21 marca kończy 91 lat i mimo pogarszającego się stanu zdrowia nie opuszcza ważnych wydarzeń kulturalnych stolicy. Mowa o Krystynie Cierniak-Morgenstern, wdowie po reżyserze Januszu "Kubie" Morgensternie.
Emerytowana artystka plastyczka, kostiumografka oraz autorka wspomnień, przybyła na premierę spektaklu "Co po Grace" do Teatru Polonia. Była aktorka, którą można było zobaczyć m.in. w "Smarkuli", "Upale" i "Salcie", porusza się na wózku inwalidzkim. Na ściance, gdzie zapozowała do zdjęć, ustawił ją asystent, poprawiając jej nawet fryzurę. Uwiecznił to profil Kulturalnipl na Facebooku.
Krystyna Cierniak-Morgenstern do niedawna poruszała się o własnych siłach. Często bywając na różnych wydarzeniach kulturalnych. Niestety pod koniec ubiegłego roku, musiała zacząć korzystać z wózka inwalidzkiego.
Wdowa po Januszu Morgensternie, reżyserze takich produkcji jak "Stawka większa niż życie", "Kolumbowie", "Polskie drogi", "Żółty szalik" i "Mniejsze zło", nie doczekała się dzieci.
Swojego przyszłego męża poznała w 1959 roku, kiedy była studentką Akademii Sztuk Pięknych. To właśnie wtedy zafascynowała się modą
Mało, że robiłam to, co sprawiało mi dużą radość: malowałam, to jeszcze nie czułam tam, że żyję w PRL-u. My, dziewczyny z Akademii, ubierałyśmy się inaczej niż te z Uniwersytetu. Wszystko szyłyśmy same, malowałyśmy na kolory. Począwszy od włosów – kiedyś miałam nawet bardzo czerwone – przez tenisówki, w których wycinałyśmy "dekolty", i sukienki, które szyłam pod Brigitte Bardot. Krynoliny poskręcane na drutach były absolutnie obowiązkowe. Okropnie uwierały, ale robiły wrażenie. Dzisiaj mówi się "Ale laska!". W moich czasach mówiło się "kociak". Byłyśmy kociakami - mówiła w wywiadzie z "Urodą Życia".
Z Januszem Morgernsternem wzięła ślub w 1963 roku i była z nim aż do jego śmierci w 2011 roku.
Myślę, że zaraz po szkole filmowej najważniejsza była praca. Pierwsze lata naszego związku to też była taka mantra, że "praca przede wszystkim". Ale wraz z upływem lat, jak stworzyłam mu dom, zaczął cenić życie prywatne na równi z zawodowym - dodała Krystyna Cierniak-Morgenstern.