PRL uznała go za "wroga ludu". Spoczął w Amerykańskiej Częstochowie

Ogólnopolską popularność Adamowi Mularczykowi dały role filmowe: taksówkarza w "Nie lubię poniedziałku" (1971) oraz malarza Bogdana Adamca w "Poszukiwany, poszukiwana" (1972). Niestety wkrótce potem musiał opuścić Polskę. Spakował walizkę i wyjechał z rodziną do USA.

Wojciech Pokora i Adam Mularczyk w "Poszukiwany poszukiwana"Wojciech Pokora i Adam Mularczyk w "Poszukiwany poszukiwana"
Źródło zdjęć: © Filmpolski
Maciej Gąsiorowski

Adam Mularczyk zagrał też m.in. w "Zamachu", "Królu Maciusiu I" i serialu "Wojna domowa". Równolegle przez lata prowadził zajęcia jako wykładowca w Metropolitalnym Seminarium w Warszawie oraz u paulinów, ucząc wystąpień publicznych. Organizował i prowadził teatr studencki w Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, a także teatr uczniowski w Gimnazjum Św. Augustyn. Wśród jego uczniów był Jerzy Popiełuszko.

W 1973 r. władze Polski Ludowej uznały Mularczyka za "wroga ludu", dlatego razem z żoną i synem wyjechał z Polski i zamieszkał w Filadelfii. Ze względu na barierę językową nie mógł kontynuować pracy aktorskiej, ale angażował się społecznie: założył Polski Teatr Dramatyczny w Filadelfii, który wystawił dobrze przyjętą "Niespodziankę" Karola Huberta Rostworowskiego, choć z braku środków działalność szybko zawieszono. Współtworzył także pierwszą polską stację telewizyjną w Filadelfii.

W 1996 r. podjął próbę wskrzeszenia teatru, przygotowując "Werbel domowy" Jana Kantego Gregorowicza, jednak 12 czerwca tego samego roku zmarł w Filadelfii w trakcie pracy nad premierą.

Pochowano go w Narodowym Sanktuarium Matki Bożej Częstochowskiej w Doylestown, nazywanym Amerykańską Częstochową. Po śmierci artysty działalność sceny była kontynuowana: Zofia Wróblewska-Mularczyk postanowiła dokończyć jego dzieło, zapraszając do współpracy m.in. aktora Witolda Sadowego. Razem wystawili "Werbel domowy", a także m.in. "Grube ryby" Michała Bałuckiego i "Porwanie Sabinek" w adaptacji Juliana Tuwima.

W 1996 r., zgodnie z wolą męża, Zofia Wróblewska-Mularczyk ustanowiła nagrodę w wysokości tysiąca dolarów dla najlepszego studenta lub studentki trzeciego roku Wydziału Aktorskiego Akademii Teatralnej im. Aleksandra Zelwerowicza w Warszawie. "Gazeta Wyborcza" informowała o tym w tekście wspominkowym poświęconym Mularczykowi. Z kolei w 2024 r. Polski Teatr Dramatyczny im. Adama Mularczyka w Filadelfii zorganizował benefis z okazji setnych urodzin wdowy po aktorze.

Wybrane dla Ciebie