Rupiński poleciał specjalnie do Paryża po deszczownicę. Reaguje na krytykę
26-letni influencer Dominik Rupiński w urządzaniu swojej nowej 300-metrowej willi jest gotów do bohaterskiego poświęcenia. Najpierw ogłosił, że w celu kupna ulubionej części do prysznica specjalnie udał się do Paryża. Potem — gdy internauci zaczęli go krytykować — postanowił się wytłumaczyć.
W październiku 2025 roku Dominik Rupiński w rozmowie z Pudelkiem przyznał, że nie stać go na posiadłości o metrażu 900 metrów. Ograniczył się więc do skromniejszej willi o powierzchni 300 metrów. Wciąż ją remontuje i urządza. Kilka dni temu w sieci ogłosił, że takich deszczownic jak w Paryżu, nie ma nigdzie indziej.
Dłużej nie czekałem. Spakowałem walizki i lecę specjalnie do Paryża. Tak, to właśnie tam będziemy wybierać jedną rzecz. Wiem, co myślicie — że typa odkleiło. I tak, totalnie się z tym zgadzam. Tam, w jednym z hoteli, wziąłem najlepszy prysznic w swoim życiu. Nie rozumiecie, ale postaram się wam wytłumaczyć — zaczął na TikToku.
26-letni influencer na nagraniach ze wspomnianego hotelu pokazał, jak wygląda upatrzona przez niego deszczownica. Zachwycony relacjonował, że woda z niej "leci tak delikatnie, jak mgiełka, która otula" i jakby się "stało w deszczu na Bali".
Wiem, co pomyślicie, ale nie mówcie tego na głos. [...] Ta deszczownica ma system, który rozprowadza wodę do każdego oczka pod tym samym ciśnieniem. Niesamowite uczucie — komentował.
Rupiński jednak dementuje. "Nie poleciałem tam tylko po to"
Determinacja Dominika Rupińskiego wzbudziła mieszane odczucia wśród internautów. Część osób gratulowała mu, że urządza swoją łazienkę tak, jak chce i nie wstydzi się o tym mówić. Inni go krytykowali i argumentowali, że taki kran można kupić również w Polsce, bez konieczności wyjazdu do Francji. Co na to sam zainteresowany?
Nie no, uspokajamy się. Nie poleciałem tam tylko po to. Powód wyjazdu był inny, ale przy okazji zapisałem sobie model, bo serio, kocham ten prysznic i muszę taki mieć — napisał obok nagrania.
W remoncie posiadłości Dominikowi Rupińskiemu pomaga tata, który prowadzi firmę budowlaną. Gdyby musiał korzystać z usług innych specjalistów, koszty przedsięwzięcia, jak przyznał właściciel, byłyby dużo wyższe.