Jagna Janecka, a właściwie Agnieszka Teresa Dobrzyńska, była młodą przedwojenną aktorką. Pochodziła z artystycznej rodziny. Jej ojciec Stanisław Franciszek Dobrzyński był rejentem w Sądzie Okręgowym w Pułtusku, a matka Janina z Braunów - aktorką, podobnie jak jej matka, Matylda Braun z Rumowskich, oraz ciotka, Zofia Mysłakowska. Janecka miała troje rodzeństwa - brata Macieja (1916-1983), który został perkusistą jazzowym, Wojciecha, który zmarł w wieku pół roku na krup, oraz siostrę Marię (1928-2012), aktorkę, żonę Jerzego Wasowskiego z Kabaretu Starszych Panów. Jej przyrodnim bratem był także bankowiec Michał Dobrzyński, który zginął w Charkowie w 1940 r.
Praca w kawiarni i spotkanie z Niemcem
Wybuch II wojny światowej zmienił jej los. Zamiast ról, prób i premier Janecka pracowała jako kelnerka w kawiarni artystycznej Cafe Jaracz w okupowanej Warszawie. To tam poznała niemieckiego oficera, o 16 lat starszego Alfreda Bartelta.
Zakochał się w niej Niemiec. Zaszantażował ją, że jeśli się z nim nie zwiąże, to on doniesie, że działa w strukturach Polskiego Państwa Podziemnego - wynika z słów dziennikarza Grzegorza Wasowskiego, syna Marii Janeckiej, które powiedział pisarzowi Markowi Telerowi dla serwisu stare-kino.pl.
Ciąża, dziecko i ocena środowiska. "Stracona dla Polski"
Jagna Janecka w czasie okupacji zaszła w ciążę i w 1941 r. urodziła syna, Jani Detlefa Ingo. Reakcja rodziny i środowiska miała być jednoznacznie krytyczna, a na jej temat zaczęły krążyć oceny sprowadzające ją do roli kolaborantki.
"Jagna zdaje się stracona dla Polski" - czytamy w cytowanym fragmencie listu jej ciotki Zofii Mysłakowskiej do aktora i reżysera Juliusza Osterwy.
Małżeństwo i życie w napięciu
Janecka utrzymywała kontakt z rodziną listownie. Za Alfreda Bartelta wyszła za mąż w 1943 r. i mieszkała z nim w Koszalinie. W akcie ślubu widniała jako Agnes Dobschinski, volksdeutschka. Jej związek z Niemcem nie pomógł nawet w wydostaniu brata z obozu koncentracyjnego w Auschwitz. Rodzinę odwiedziła tylko raz, w 1942 r. Ostatni list do siostry Marii napisała natomiast 15 października 1944 r. Potem słuch o niej zaginął.
Zniknięcie po wojnie i nowa tożsamość
Po 1945 r. Janecka miała "zniknąć z Polski" i funkcjonować jako osoba "zaginiona". Jej losy stają się w tym ujęciu niejasne, a obiegowe wersje wydarzeń bywają sprzeczne lub nieprawdziwe. Najpierw trafiła do Bawarii w Niemczech, a potem do Stanów Zjednoczonych. Jej mąż, który był wysłany na front wschodni zaginął. Do dziś nie wiadomo czy poniósł śmierć na wojnie, czy również zmienił tożsamość.
W USA Janecka znalazła się dzięki poznaniu pułkownika Charlesa Kella (1913-2001). Pracowała wówczas jako telefonistka i tłumaczka w Hotelu Deutsch w Sonthofen.
Amerykanin zabrał Jagnę i jej syna ze sobą do Stanów Zjednoczonych. Tam wyszła za niego za mąż i jako Jaga Kell otrzymała w 1950 r. obywatelstwo amerykańskie. Pracowała w branży modowej i z czasem zbudowała pozycję lokalnej ikony stylu. W 1971 r. udzieliła nawet wywiadu do gazety "Lansing State Journal".
Butik, dom towarowy i wizerunek "uosobienia wdzięku"
Z zebranych informacji przez stare-kino.pl wynika, że Jaga Kell pracowała w ekskluzywnym domu towarowym, prowadziła butik, brała udział w pokazach i komentowała modę. W pamięci otoczenia miała zapisać się jako osoba elegancka, charyzmatyczna, z wyczuciem stylu.
Jedna z cytowanych opinii podsumowuje ten obraz wprost: "była uosobieniem wdzięku, mody i skuteczności".
W 1958 r. Jagna urodziła córkę Marię Kristinę, która zmarła w 2007 r. w wieku 49 lat na Florydzie. Jej syn John (usunęła z dokumentów jego niemieckie imię Detlef), który był golfistą, żył tylko 35 lat. Zmarł w 1976 r. w szpitalu w East Lansing, gdzie małżeństwo Kell mieszkało od 1962 r.
Zerwane więzi z Polską
Najbardziej tajemniczy element tej biografii dotyczy tego, co ukrywała. Janecka miała zatajać swoją okupacyjną przeszłość, twierdzić, że jej rodzina zginęła w czasie wojny, co nie było prawdą. Ojciec aktorki zmarł w 1933 r., a matka w 1938 po tym, jak wdała jej się gangrena po wizycie u kosmetyczki. Jagna oraz jej rodzeństwo zostało wówczas pod opieką ciotki, a pieniądze miało dzięki wygranej Janiny Janeckiej w przedwojennym totolotku. Grzegorz Wasowski wyjawił, że jego babcia kupiła los w dniu... śmierci.
Jaga Kell w 2001 r. została wdową. Sama zmarła rok później w wieku 81 lat i została pochowana u boku męża i syna na cmentarzu Saint Joseph w Lansing Township. Niestety grób jej rodziców oraz babki na Starych Powązkach nie przetrwał. Jest za to nagrobek jej dziadka, Jarosława Dobrzyńskiego.