Wróżka powiedziała Monice Richardson, że spotka czwartego męża. "Odetchnęłam"
9 lutego w warszawskiej restauracji odbyła się premiera biografii Janusza Rewińskiego, zmarłego 1 czerwca 2024 r. W wydarzeniu uczestniczyła m.in. Monika Richardson. W rozmowie z "Faktem" opowiedziała o zmianach w życiu prywatnym i wyznała, że wróżka przepowiedziała jej rychłe spotkanie nowej miłości.
Najważniejsze informacje
- Monika Richardson ujawniła, że wróżka zapowiedziała jej spotkanie czwartego męża w maju 2026 roku.
- Dziennikarka mówi, że ta wizyta dodała jej energii i poprawiła nastrój przed walentynkami.
- Jej opowieść o wizycie u wróżki padła podczas rozmowy z "Faktem", podczas premiery biografii Janusza Rewińskiego w Warszawie.
Monika Richardson pojawiła się w warszawskiej restauracji na premierze biografii Janusza Rewińskiego. We wspomnianej rozmowie odsłoniła fragment swojego prywatnego życia. Była prowadząca "Pytania na śniadanie" przyznała, że ostatnio wybrała się do wróżki i wyszła z tej wizyty w świetnym nastroju.
Wróżka wywróżyła Monice Richardson spotkanie czwartego męża
Najmocniej wybrzmiała zapowiedź nowego uczucia. Richardson, która ma za sobą trzy małżeństwa, mówi, że usłyszała konkretną datę. "Byłam u wróżki. Usłyszałam, że w maju poznam mojego czwartego męża. Oczywiście, że w to wierzę" — powiedziała w rozmowie z "Faktem".
Dziennikarka podkreśliła, że nie odwiedza wróżek regularnie, ale ta rozmowa była dla niej impulsem do zmiany nastawienia. Jak relacjonuje, usłyszała także prognozę poprawy w innych sferach życia wraz z nadejściem lata. "Ja byłam tak szczęśliwa! Ona mi powiedziała, że w ogóle wszystkie moje problemy zaczną znikać na lato" — stwierdziła.
Richardson przywołała również słowa, które zapadły jej w pamięć.
I mówi: słuchaj, zła wiadomość jest taka, że jeszcze te trzy miesiące... a potem wszystko super. Plus ten czwarty mąż idzie do ciebie” — opisała. Dodała, że najważniejsze okazało się samo poczucie lekkości po spotkaniu. „I mnie naprawdę najmniej interesuje, czy to jest prawda, czy nie. Ja po prostu wyszłam od niej, odetchnęłam pełną piersią, ja miałam zrobiony dzień, tydzień i porę roku! — powiedziała.
W opowieści pojawiły się też obrazowe metafory, pokazujące, jak bardzo ta wizyta podniosła ją na duchu. "Pożegnałam w tym momencie zimę, ciemność. Ja już jestem w maju, już motyle nade mną latają, już kroczy przede mną baranek, jest cudownie" — podsumowała Richardson.