Gosia i Jaruś wśród widzów "Chłopaków do wzięcia" cieszyli się dużą sympatią. Po rozstaniu, konflikcie pomiędzy małżonkami i publicznych oskarżeniach, część fanów stanęła po stronie kobiety, inni starali się rozumieć decyzję Jarusia, by wyprowadzić się od żony.
Gosia podczas internetowej transmisji na TikToku kolejny raz wysunęła wobec niego oskarżenia. Tym razem zasugerowała, że w czasie, gdy razem mieszkali, stosował przemoc wobec zwierząt. Jaruś z "Chłopaków do wzięcia" według żony miał kopnąć małego psa, który miał piszczeć z bólu.
To nie jest pies do kopania, za to są kary. Za to można pójść siedzieć - komentowała.
Opowiedziała również o incydencie, w którym ucierpieć miał jeden z czterech kotów, którymi się opiekowali. Celebryta miał kopnąć czworonoga, który wskutek uderzenia zaczął krwawić.
Trzeba go zgłaszać - zaapelowała Gosia do widzów "Chłopaków do wzięcia".
Jaruś Mergner na razie nie odniósł się do tych zarzutów. Nie wiadomo zatem, czy są prawdziwe. Wcześniej nie komentował również oskarżeń żony dotyczących finansów. Jakiś czas temu stwierdziła, że nie chciał płacić rachunków i łożyć na wspólne zakupy.
Wszystko bierze na raty, a wszystko sprzedaje […] Ja, że jestem dobrą dziewczyną dla niego, to gotowałam, sprzątałam, prałam. Nic mu złego nie zrobiłam. Ja nie kłamię, ja mówię prawdę - informowała.
Jaruś z "Chłopaków do wzięcia" pojawił się z nowym psem
Bohater "Chłopaków do wzięcia" po wyprowadzce od żony chwilowo mieszkał w Chocianowie, jednak po stracie pracy w kopalni w Polkowicach (polegała na sprzątaniu) popadł w problemy finansowe i z pomocą influencera Sebsona przeprowadził się do Torunia.
Kilka tygodni temu opublikował nagranie z wycieczki do Lichenia. Pojawił się z nowym psem, co wśród internautów wywołało falę spekulacji. Niektórzy dopytywali, co stało się z pupilem, z którym pojawiał się w poprzednim sezonie show.