Zmarł zaledwie miesiąc po śmierci żony. To już 10 lat bez Mariana Kociniaka
Marian Kociniak był znany z niezapomnianych ról filmowych i wielkiej miłości do swojej żony Grażyny. Ich wspólne życie, pełne wyzwań i radości, zakończyło się po 50 latach. Aktor zmarł zaledwie miesiąc po swojej żonie w wieku 80 lat.
Marian Kociniak, najbardziej kojarzony z rolą Franka Dolasa w filmie "Jak rozpętałem II wojnę światową", przyciągał widzów swoją wszechstronnością i energią sceniczną. Wiktor Zborowski określił go jako "aktora totalnego".
Kociniak przyszedł na świat 11 stycznia 1936 r. w Warszawie. Choć rodzice widzieli go w roli ślusarza, Marian marzył o studiach aktorskich, do których zainspirowało go uczęszczanie na kółko dramatyczne. Widzowie zapamiętali go także jako murgrabiego z "Janosika", Protazego z "Pana Tadeusza" oraz takich produkcji jak "Jan Serce" i "Fucha". Po raz ostatni zagrał w 2013 roku w drugim sezonie serialu "Głęboka woda".
Niewygasłe uczucie
W młodości Kociniak był związany z Marią Wachowiak, lecz historia miłości skończyła się, gdy aktorkę uwiódł Gustaw Holoubek. Ta strata była bolesna dla Mariana, lecz później znalazł ukojenie u boku innej kobiety. W 1961 r. w studiu dubbingowym poznał Grażynę Pliszczyńską. Młodsza o dwa lata montażystka filmowa była żoną operatora Andrzeja Gronau i mamą małego synka Piotra.
Spotkanie z Grażyną odmieniło jego życie. Ślub wzięli w 1963 roku. Wkrótce urodziła się ich jedyna córka Weronika. Ich małżeństwo przetrwało wiele prób, w tym jego nocne powroty do domu.
W 1978 roku spakowała walizki i wyjechała z dziećmi do Paryża. Aktorowi udało się wybłagać jej powrót. Zrezygnował z hulaszczego życia.
Zawsze czekała na mnie pyszna kolacja. A potem po bożemu kładłem się spać - mawiał - Gdyby nie Grażynka, to już bym nie żył. Ona o wszystko dba. Ona dba, żebym się nie roztył i nie rozpił. Całe życie walczy z moimi papierochami... Ona jest moim cenzorem najlepszym, ona mi mówi, co sknociłem, ona mówi mi, co zagrałem dobrze. Tyle, ile ja przykrości narobiłem tej mojej Grażynce... Że też ona ze mną tyle wytrzymała. Słucham jej we wszystkim – wyznał.
Pożar mieszkania
W 2008 roku spaliło się mieszkanie aktora na Saskiej Kępie. Dwa lata później Marian Kociniak przeszedł operację jelita grubego. Spokój znalazł w domu letniskowym w Długosiodle. Żona troskliwie opiekowała się mężem aż do swojej śmierci w lutym 2016 roku. - Grażyna dawała Mańkowi olbrzymie poczucie bezpieczeństwa, to był jego dobry duch. Dbała o niego jak mało która kobieta - mówił w "Fakcie" Arkadiusz Nader, aktor znany z "Rancza".
Szybko dołączył do żony
Po jej odejściu aktor nie potrafił sobie poradzić z pustką. Nie pojawił się na jej pogrzebie. Zmarł 17 marca 2016 roku, miesiąc po jej śmierci. Małżonkowie pochowani są w rodzinnej mogile na warszawskim Cmentarzu Ewangelicko-Reformowanym.