Aktor wyjawił po latach. Wpadka w "W pustyni i w puszczy". Widzicie?
Aktor Adam Fidusiewicz, znany m.in. z serialu "Na Wspólnej", po latach wrócił wspomnieniami do swojej kultowej roli Stasia Tarkowskiego w filmie "W pustyni i w puszczy" – ekranizacji powieści o tym samym tytule autorstwa Henryk Sienkiewicz. Jak się okazuje, uważni widzowie mogli przez lata oglądać na ekranie drobną, ale wyraźną wpadkę.
Ekranizacja jednej z najsłynniejszych powieści Henryka Sienkiewicza przedstawia losy dwójki dzieci, Stasia Tarkowskiego i Nel Rawlinson, którzy zostali porwani na czarnym lądzie. Udaje im się jednak uciec porywaczom i przemierzając Afrykę szukają swych rodziców.
Po 25 latach od premiery Adam Fidusiewicz opowiedział o błędzie, który doskonale widać w jednej ze scen filmu. – Staś kroi melona na pół, a sekundę później podaje elegancko ukrojoną ćwiarteczkę – wspomina aktor.
Emocje w Sejmie. Doda i Rozenek-Majdan punktowały polityków
Jak dodaje, wystarczy przyjrzeć się owocowi w kolejnych ujęciach, by zauważyć, że jego wygląd zmienia się w nielogiczny sposób.
Faktycznie, na początku melon jest przekrojony na pół, następnie aktor odkrawa ćwiartkę nożem, by w kolejnym ujęciu widzowie zobaczyli już wydrążony miąższ i owoc pokrojony w tzw. łódeczki. To klasyczny przykład błędu ciągłości montażowej, który dziś bawi, zamiast razić.
Kultowy film z ukrytym błędem
Nie tylko kino przygodowe ma swoje tajemnice. Również komedia romantyczna "Tylko mnie kochaj", która trafiła na ekrany kin w styczniu 2006 roku, skrywa drobną, ale rozbrajającą wpadkę. Film do dziś cieszy się sympatią widzów, jednak jeden z fanów zauważył detal, który umknął twórcom.
Podczas jednej z kluczowych scen Michalina, grana przez Julię Wróblewską, rozrzuca płatki kukurydziane wokół miseczki. W kolejnym ujęciu nie ma po nich ani śladu, by po chwili… znów się pojawiły. To drobne niedopatrzenie montażowe szybko zostało wychwycone przez czujnych widzów i do dziś wywołuje uśmiech.
Filmowe wpadki – dowód na magię kina
Takie błędy, jak zmieniający się melon w "W pustyni i w puszczy" czy tajemniczo znikające płatki w "Tylko mnie kochaj", pokazują, że nawet kultowe produkcje nie są wolne od potknięć. Dla widzów są one dziś raczej ciekawostką i dodatkową atrakcją niż powodem do krytyki – bo czasem to właśnie niedoskonałości czynią filmy jeszcze bardziej zapamiętywalnymi.