Krzysztof Baranowski jest pierwszym Polakiem, którym dwukrotnie samotnie opłynął świat. W pierwszy rejs udał się jachtem "Polonez" w latach 1972-1973. To właśnie wtedy odkrył, że zabrane na pokład jajka wykazują się nadzwyczaj długą przydatnością do spożycia.
Mąż Bogumiły Wander (zmarła w lipcu 2024 roku) szczegółami historii, a szczególnie zabawną puentą, podzielił się z fanami dopiero po pięciu dekadach, podczas trzeciego rejsu dookoła świata. Będąc na środku oceanu, opowiedział o jajkach, które mimo braku lodówki, długo nadawały się do spożycia dzięki prostemu trikowi.
Julia Żugaj o swoim chłopaku Kacprze Dworniczaku. "On pozwala mi na to, by być nieidealną"
Psucie jajka – zgodnie z tą teorią – zaczyna się od momentu, gdy żółtko zdryfuje na dno i przywrze do skorupki. Wystarczy obrócić jajko, by żółtko zaczęło dryfować z powrotem, co zajmuje około tygodnia. Jeśli przed upływem tygodnia obrócić karton z jajkami do góry nogami, jaja nie powinny się psuć — czytamy na profilu 87-latka na Facebooku.
Krzysztof Baranowski dodał, że traktował to jako swoje genialne odkrycie i zaczął je popularyzować. Będąc na Teneryfie, kupił cały karton świeżych jajek. W trakcie rejsu zgodnie z wymyśloną praktyką "bezceremonialnie obrócił je do góry nogami". Zapomniał o jednym.
Dopiero po jakimś czasie zauważyłem, że cały karton pływa w jajecznej masie. Nie zauważyłem bowiem, że — w odróżnieniu od całego cywilizowanego świata jajczarstwa — Hiszpanie sprzedają jajka w kartonach, które są kartonami tylko z jednej strony, z drugiej osłonięte delikatną folią plastikową — opisywał.
"Ale jaja". Fani żartują z anegdoty Baranowskiego
Jedynym pocieszeniem okazała się dla niego jajecznica składająca się z tylu jaj, ile tylko udało się uratować. Część internautów z humorem podeszła do anegdoty, inni podzielili się swoimi radami dotyczącymi jedzenia, które warto zabrać w długi rejs.
"Ale jaja", "Człowiek uczy się całe życie", "W dalekomorskie rejsy najlepiej sprawdzą się jajka w proszku ze względu na trwałość i łatwość przechowywania", "A ja smarowałam kiełbasę smalcem. Wytrzymywała nawet bułgarskie upały", "I tak hiszpańskie jaja uświetniły kalendarz wspomnień" - czytamy w sekcji komentarzy.
Krzysztof Baranowski wyruszył w podróż w niedzielę, 16 listopada. Wystartował jachtem żaglowym "Meteor" z Wysp Kanaryjskich. Pierwszym celem jest Panama.