87-letni Baranowski jest na środku oceanu. Nagle zaczął mówić o jajach
87-letni Krzysztof Baranowski kilka dni temu wyruszył w kolejny rejs dookoła świata. Aktualnie przebywa na środku Atlantyku. Stamtąd podzielił się zabawną anegdotą. Bohaterami niespodziewanie stały się jajka, które zabrał na pokład. Internauci mieli ubaw.
Krzysztof Baranowski jest pierwszym Polakiem, którym dwukrotnie samotnie opłynął świat. W pierwszy rejs udał się jachtem "Polonez" w latach 1972-1973. To właśnie wtedy odkrył, że zabrane na pokład jajka wykazują się nadzwyczaj długą przydatnością do spożycia.
Mąż Bogumiły Wander (zmarła w lipcu 2024 roku) szczegółami historii, a szczególnie zabawną puentą, podzielił się z fanami dopiero po pięciu dekadach, podczas trzeciego rejsu dookoła świata. Będąc na środku oceanu, opowiedział o jajkach, które mimo braku lodówki, długo nadawały się do spożycia dzięki prostemu trikowi.
Julia Żugaj o swoim chłopaku Kacprze Dworniczaku. "On pozwala mi na to, by być nieidealną"
Psucie jajka – zgodnie z tą teorią – zaczyna się od momentu, gdy żółtko zdryfuje na dno i przywrze do skorupki. Wystarczy obrócić jajko, by żółtko zaczęło dryfować z powrotem, co zajmuje około tygodnia. Jeśli przed upływem tygodnia obrócić karton z jajkami do góry nogami, jaja nie powinny się psuć — czytamy na profilu 87-latka na Facebooku.
Krzysztof Baranowski dodał, że traktował to jako swoje genialne odkrycie i zaczął je popularyzować. Będąc na Teneryfie, kupił cały karton świeżych jajek. W trakcie rejsu zgodnie z wymyśloną praktyką "bezceremonialnie obrócił je do góry nogami". Zapomniał o jednym.
Dopiero po jakimś czasie zauważyłem, że cały karton pływa w jajecznej masie. Nie zauważyłem bowiem, że — w odróżnieniu od całego cywilizowanego świata jajczarstwa — Hiszpanie sprzedają jajka w kartonach, które są kartonami tylko z jednej strony, z drugiej osłonięte delikatną folią plastikową — opisywał.
"Ale jaja". Fani żartują z anegdoty Baranowskiego
Jedynym pocieszeniem okazała się dla niego jajecznica składająca się z tylu jaj, ile tylko udało się uratować. Część internautów z humorem podeszła do anegdoty, inni podzielili się swoimi radami dotyczącymi jedzenia, które warto zabrać w długi rejs.
"Ale jaja", "Człowiek uczy się całe życie", "W dalekomorskie rejsy najlepiej sprawdzą się jajka w proszku ze względu na trwałość i łatwość przechowywania", "A ja smarowałam kiełbasę smalcem. Wytrzymywała nawet bułgarskie upały", "I tak hiszpańskie jaja uświetniły kalendarz wspomnień" - czytamy w sekcji komentarzy.
Krzysztof Baranowski wyruszył w podróż w niedzielę, 16 listopada. Wystartował jachtem żaglowym "Meteor" z Wysp Kanaryjskich. Pierwszym celem jest Panama.