Była aktorką hitów PRL. Pochowano ją w grobie córki w Niemczech

Krystyna Borowicz była cenioną aktorką teatru i kina w czasach PRL-u. Po przejściu na emeryturę na początku lat 90. coraz rzadziej o niej wspominano. Okazuje się, że zmarła na rękach znanego aktora, Tadeusza Chudeckiego. 30 maja przypada 17. rocznica jej śmierci.

Krystyna Borowicz w filmie "Nie lubię poniedziałku"Krystyna Borowicz w filmie "Nie lubię poniedziałku"
Źródło zdjęć: © Filmpolski
Maciej Gąsiorowski

Krystyna Borowicz przez lata należała do aktorek, które publiczność pamiętała z warszawskich scen i popularnych produkcji filmowych. Brała m.in. u Tadeusza Chmielewskiego, Stanisława Barei czy w młodzieżowych serialach "Stawiam na Tolka Banana", "Podróż za jeden uśmiech" czy "Janka". Na emeryturę odeszła w 1990 r. po 30 latach grania w Teatrze Ateneum. W 2000 r. pojawiła się po raz ostatni na ekranie w serialu "Twarze i maski".

"Zapomniano, że była wybitną aktorką"

Witold Sadowy zwracał uwagę, że wraz z upływem lat pamięć o Borowicz osłabła, choć dla współpracowników i bliskich pozostawała ważną postacią.

Przykro mi, że świat zrobił się tak nieczuły, a pamięć ludzka krótkotrwała. Zapomniano, że była wybitną aktorką, wspaniałą koleżanką i prawym, wartościowym człowiekiem. Kochała swój zawód, świat i ludzi. Kiedy wchodziła na scenę, wszystkim rozpromieniały się twarze - wspominał aktor i krytyk filmowy na łamach "Życia na gorąco".

Filmy. które zapamiętali widzowie z jej udziałem to m.in. "Jak rozpętałem II wojnę światową", "Nie lubię poniedziałku", "Motodrama", czy "Poszukiwany, poszukiwana",

Aktorstwo "przez przypadek" i egzamin w PWST

Krystyna Borowicz początkowo nie planowała kariery aktorskiej. Po maturze dostała się na historię sztuki, ale los poprowadził ją inaczej, gdy towarzyszyła koleżance podczas egzaminu do warszawskiej PWST, która w tamtym okresie mieściła się w Łodzi.

Miała wtedy zdecydować, że sama spróbuje sił. Przed komisją recytowała "Fortepian Chopina" Cypriana Kamila Norwida. Ten występ zrobił na egzaminatorach duże wrażenie, w tym na Leonie Schillerze. W efekcie Borowicz została studentką aktorstwa, a koleżanka, z którą przyszła, nie została przyjęta.

Maja Berezowska i życie prywatne

Witold Sadowy wspominał też, że aktorka zwracała uwagę nie tylko talentem.

Podobała się nie tylko jako aktorka. Podobała się również jako kobieta. Oczarowana jej urodą i wdziękiem, ale też osobowością i talentem, malarka Maja Berezowska uwieczniła piękną twarz Krystyny Borowicz na swoich obrazach - mówił Sadowy, cytowany w "Życiu na gorąco".

Wątek życia prywatnego jest znany dość oszczędnie. Borowicz związała się z dyrektorem Polskiej Kroniki Filmowej, którego poznała jeszcze jako nastolatka. Relacja miała nie układać się dobrze, a sama aktorka niechętnie o niej mówiła. Szczególne miejsce w jej życiu zajmowała natomiast córka.

Choroba serca, śmierć córki i pochówek w Niemczech

Krystyna Borowicz zaczęła zmagać się z problemami zdrowotnymi, przede wszystkim z chorobą serca. Będąc już na emeryturze opłakiwała śmierć jedynego dziecka, córki Justyny. Zmarła 30 maja 2009 r. w Warszawie w wieku 86 lat.

O śmierci Krystyny dowiedziałem się od naszego kolegi Tadeusza Chudeckiego. Zmarła na jego rękach - wspominał Witold Sadowy.

Jeszcze za życia poprosiła wnuczkę, Korę, o spełnienie ostatniej woli. Urna z prochami Borowicz została przewieziona do Niemiec, gdzie spoczęła na cmentarzu w Augsburgu, w grobie jej córki.

Wybrane dla Ciebie