Fani nie mogą się doczekać premiery 11. sezonu "Rancza". Niektórzy jeżdżą za ekipą produkcyjną do wsi Jeruzal (która "gra" Wilkowyje), robią ukradkiem zdjęcia i spekulują, co może się wydarzyć u ulubionych bohaterów. Piotr Pręgowski sądzi, że właśnie dlatego trudno utrzymać fabułę w sekrecie.
To odpowiedź godna tych próśb, żeby niczego nie ujawniać i zostawić widowni ten moment zaskoczenia, odkrywania. To półnegliż właściwie, można powiedzieć, bo już tyle zdjęć rozsypuje się po internecie, że nie wiadomo, co ukrywamy, a co pokazujemy - mówił w "Fakcie".
Zdezorientowany aktor ma nadzieję, że mimo licznych przecieków widzowie zasiądą przed telewizorami z ciekawością. Podkreślił, że wiele wątków (także dotyczących nowych postaci) wciąż pozostało nieujawnionych.
Ja się tym nie martwię. Widocznie tak ma być. Widownia czeka, ciśnienie oczekiwania rośnie. Niebawem premiera. Przecież czas szybko leci. [...] Będziecie zdumieni. Wszystko będzie wspaniale i zaskakująco - ocenił.
Pręgowski o powrocie na plan "Rancza". "Czuję się młodszy"
Piotr Pręgowski nie ukrywał, że powrót na plan po 10 latach był dla niego nie tylko zawodowym, ale również osobistym przeżyciem. 72-latek, który w "Ranczu" wciela się w Pietrka uważa, że to dla niego "piękna przygoda".
To taka sentymentalna podróż. Cofamy się w czasie, w związku z tym też czuję się odrobinę młodszy, żeby nie powiedzieć — bardzo. Widownia zobaczy, jak to wszystko działa po dziesięciu latach, ale myślę, że na pewno ich nie zawiedziemy - podsumował.
Ze zdjęć, które trafiły do sieci, wiadomo że nowym kompanem przy kultowej ławeczce będzie Daniel Olbrychski, który zagra Ignacego Japycza, krewnego Stacha Japycza granego przez Franciszka Pieczkę (zmarłego w 2022 r.). Premiera 11. sezonu "Rancza" odbędzie się w tym roku. Będziecie oglądać?