"Żony Podlasia" to format łączący dokument i reality-show pokazujący codzienne życie kobiet z podlaskich wsi, ich pracę, relacje i wyzwania w autentycznych realiach życia na wsi. Jedną z bohaterek jest Karolina Morawska.
Jest miłośniczką ziół i umie je łączyć w mieszanki, które wspomagają zdrowie, dlatego wśród swojej społeczności jest określana jako znachorka. Dotychczas była mamą trójki dzieci, ale pod koniec ubiegłego miesiąca urodziła kolejną pociechę.
27 czerwca razem z partnerem miała bawić się na weselu przyjaciółki, jednak nie czuła się najlepiej i została w domu. Skontaktowała się z lekarzem, który podjął decyzję o skierowaniu ciężarnej pacjentki do szpitala.
Dwa dni później, w poniedziałek, niby nic się nie działo. Zjadłam sobie obiad, wzięłam się za kończenie pisania pracy, o 13 zaczął mnie pobolewać brzuch, o 14 dalej przy laptopie i jakoś tak wiecie… Bum, plum, rach i ciach - o 20:35 na świecie był już nasz synek - relacjonowała na Instagramie.
Karolina Morawska z "Żon Podlasia" poinformowała, że niemowlę przyszło na świat wcześniej niż planowano (termin ustalono na 21 lipca). Na oddziale położniczym lekarze sklasyfikowali dziecko jako wcześniaka.
Weszły "inkubatorowe" procedury i tak "przekukaliśmy" w Siemkach do kolejnej soboty. Tak że czas nieobecności mej przeznaczony był tylko dla naszej rodzinki, a ja z tego miejsca dziękuję serdecznie za wsparcie mojemu mężowi oraz całej kadrze oddziału bobaskowego w Siemiatyczach - opisywała.
Gwiazda "Żon Podlasia" pokazała zdjęcia z noworodkiem
Podlasianka najpierw opublikowała w sieci zdjęcie z ciążowym brzuchem, bo chciała zrobić fanom niespodziankę. Przeprosiła ich za to, że niechcący doprowadziła do zamieszania. Kolejno pokazała serię zdjęć z maluszkiem.
Wstawiłam wczoraj posta z brzuchalem jako wstęp… Dzisiejszy wpis miał lecieć zaraz po nim, ale dziecię nasze usilnie wzywało, tak że nakarmiłam, wykąpaliśmy, znów zgłodniało, potem ja zgłodniałam, w końcu już rzęsami się podpierałam, a na stole czekała nieprzerobiona na różdżki lawenda. Wstałam, z ranka, znów bobaskowy kieracik i gdy po południu weszłam na media, zobaczyłam, że zupełnie niecelowo zasiałam małą dezinformację, za co was serdecznie przepraszam - podsumowała.